OSTATNIA SPOWIEDŹ

 

Autor: Nina Reichter

Wydawca:

Wydawnictwo Novae Res

Data premiery: 05.12.2012

Pełna napięcia, romantyczna opowieść o miłości w szponach show biznesu. Poznaj tom I cyklu Ostatnia spowiedź. Bradin Rothfeld jest dziewiętnastoletnim rockmanem. Kobiety w całej Europie wzdychają do jego brązowych oczu i cudownej, niemal dziewczęcej urody. Wracając z trasy koncertowej Brade spóźnia się na przesiadkę i spędza noc na opustoszałym lotnisku. Jeszcze nie wie, że będzie to najdziwniejsza noc w jego życiu. Spotyka wtedy Ally Hanningan. Tajemniczą Amerykankę, która go nie rozpoznaje. Spędzają ze sobą kilka magicznych, niezapomnianych godzin. A późnej wspaniała noc się kończy. I oboje już wiedzą, że nie spotkają się więcej. Nigdy więcej. Bo zbyt mocno czują, co rodzi się między nimi.

 

Po miesiącach oczekiwań, udało mi się w końcu (dzięki Bogu!) nawiązać, jako taką, współpracę z Kotek.pl . Czekałam, aż listonosz przyniesie mi książki. W końcu nadszedł weekend i stwierdziłam, że przed najbliższe dni, Poczta Polska raczej nie zapuka do moich drzwi z wiadomością, że przyniosła mi mój „narkotyk”. Cały i sobotę walczyłam sama ze sobą. Tak bardzo chciałam coś przeczytać, ale w duchu ganiłam się za to, że jak zacznę OSTATNIĄ SPOWIEDŹ, to będę chciała doczytać ją do końca, a przecież nastawiona już byłam na prezenty od Kotek.pl (swoją drogą jestem Wam bardzo wdzięczna, za szansę). Nadeszła niedziela. No i pękłam. Z samego rana zabrałam się za książkę Niny Reichter. Czemu wybrałam akurat tą? Proste! Autorka umieściła w swojej powieści zespół ROCKOWY! Okładka też nie jest banalna. Jest wyjątkowa. Zarówno na zewnątrz, jak i w środku skrzydełka książki (i tu pragnę podziękować wydawcy za książkę ze skrzydełkami, które są naprawdę cudowne, a przy tym książka się tak nie niszczy). No i poza tym, mato COŚ.

Dziewiętnastoletni Bradin Rothfeld, jeden z dwójki głównych bohaterów, jest wokalistą niemieckiego, rockowego zespołu „Bitter Grace”, do którego wzdychają tłumy piszczących nastolatek zarówno w Europie, jak i w Stanach Zjednoczonych (po ich niedawnej trasie koncertowej). Wysoki, szczupły, choć raczej niezbyt umięśniony, z czarnymi włosami do ramion, oczami ciemnymi jak… i tu zostawiam miejsce na waszą opinię, po przeczytaniu książki, bo powinno to być coś tak wspaniałego, coś tak niezwykłego, że aż to nieprawdopodobne. Coś w czym moglibyście się zatracić, nie odczuwając, że świat wokół się zmienia. Tak. Brade jest tak cudowny. A Ally? Już nie dziecko, ale też nie do końca dorosła. A przynajmniej nie tak, jakby tego chciała. Amerykańska dziewczyna po przejściach, zaplątana w dziwaczny związek, nie mająca praktycznie żadnego wpływu na własne życie. Zabawka swojego chłopaka, marionetka swoich rodziców. Jak ptak w klatce, pragnący raz na zawsze być niezależnym, być wolnym. Ostrava. W porównaniu z Paryżem czy Monachium, niezbyt duże miasto. A i lotnisko też nie jest jakieś nadzwyczajne. Ale TEJ dwójce, już na zawsze zapadnie w pamięć. Miejsce, w którym wszystko się zaczęło. Czasami nie zdajemy sobie sprawy, jak kilka chwil, z pozoru bardzo przeciętnych, może zmienić nasze życie. Powinniśmy tym pamiętać. Bo to w takim zwykłym miejscu, dochodzi do spotkania dwóch bratnich dusz. Na co dzień oddaleni od siebie setki kilometrów, mają kilka godzin na poznanie się, zaprzyjaźnienie. W końcu mijają przeznaczone im godziny, a Ally i Bradin muszą się rozstać, choć bardzo by chcieli dostać jeszcze trochę czasu. Ale… jak się chce to potrafi! I tym sposobem bardzo polubiłam wokalistę „Bitter Grace”. Nie poddaje się. Nie jest to łatwe, ale z czyjąś pomocą, udaje mu się zdobyć informacje o tajemniczej Amerykance. Pomimo skomplikowanego związku Ally i wizerunku Bradina, zaczynają się do siebie zbliżać, ponieważ… Ponieważ Ally nie ma pojęcia, kim tak naprawdę jest Brade. 

Już po na pierwszych stronach widać ciężką pracę. Nina Reichter dała upust swojej wyobraźni w tak nieprawdopodobnie genialny sposób… czapki z głów! Wątek miłosny (sławny chłopak, zwykła dziewczyna, zaplątani w kłamstwa itd, itp…), mimo pozorów, nie jest głównym wątkiem. A może jest. Ale jeśli miłość, tak skomplikowana, tak zagmatwana i poplątana, stanowi centrum, to jest nim również nauka dokonywania życiowych wyborów. Coś co czyni naszą kochaną dwójkę bardzo dorosłymi ludźmi. Bardzo dojrzałymi. Książka wciąga, daje poczucie oderwania od rzeczywistości, no i uczy. Uczy życia. Bo autorka opisała tak rzeczywistą, tak realną… sytuację, znajomość, świat młodzieży, że czytelnik może się zastanawiać czy to nie jest aby czyjaś biografia. Wcale się nie dziwię. Jako ciekawostkę podam, że Nina Reichter, może nie odzwierciedliła, ale stworzyła „Bitter Grace” na podstawie „Tokio Hotel”, być może niektórym, znanego zespołu. Oczywiście łączy ich tylko, że „są”. No i może fakt, że zarówno dwóch członków obu zespołów łączy imię – Tom.

W filmie, napięcie buduje muzyka. Czy tutaj jej brak? Nie-e! Plus 10 punktów za „podkłady” Niny Reichter. Wciąż mi chodzi po głowie „Lost”… Czy warto poświęcić kilka godzin na przeczytanie OSTATNIEJ SPOWIEDZI? Albowiem powiadam Wam, że warto! Ale po co, skoro to taki banalna fabuła?-zapytacie – On i ona, i sława. A po to, żeby nauczyć się. Nauczyć się życia. I żeby mieć świadomość, jakie macie, jakie mamy szczęście, że możemy sami podejmować decyzje.

 Po przeczytaniu ostatnich słów było: „Wohoł! Wohoł! Wohohohoł!!!” . I szok. Wielki szok, bo, choć niektórzy myślą, że historia Bradina i Ally jest przewidywalna do bólu, to was zaskoczę, że wcale taka nie jest. To istna bomba! Zarówno technicznie, jak i psychicznie. Ta książka jest jak granat. Odważysz się odpalić lont?

Polcecam ;)

5,5/6

-> by chmurka