LEGENDA. REBELIANT

Autor: Marie Lu

Wydawca:

Wydawnictwo Zielona Sowa

Data premiery: 11.07.2012

W końcu dopada Cię świadomość, że życie jest bezsensu, ludzie są bezsensowni, w ogóle wszystko jest do dupy. Ale gdzieś po drodze zauważasz, że to wszystko, na swój własny sposób, ma urok. I jest bardzo cenne. 

Narzekasz, że Ci źle? Że czegoś nie masz, że czegoś Ci brakuje? To rusz się i zacznij działać bo nikt tego za Ciebie nie zrobi. Zamiast marudzić z braku laku powodów, zrób coś w kierunku polepszenia tej sytuacji. Bo co byś zrobił, gdybyś następnego dnia obudził/a się w świecie, którego zasady i granice znane były Ci do tej pory znane tylko z filmów, a bezpieczeństwo byłoby pojęciem względnym?

Day i June, dwoje głównych bohaterów, oboje są piętnastoletnimi obywatelami Republiki, kraju, którego tajemnic do tej pory nie rozgryzłam i wątpię czy kiedykolwiek mi się to uda. Nastolatkowie żyją w dwóch kompletnie różnych światach. Ona – cudowne dziecko, które podczas Próby osiągnęło najwyższy możliwy wynik 1500/1500, geniusz militarny. On, dla rodziny – od pięciu lat martwy bliski, dla rządu – nieuchwytny przestępca. Tych dwoje może połączyć tylko jedno: sprawa zabójstwa Metiasa, brata June, a którego miał się dopuścić właśnie Day. Gdzieś pomiędzy niebezpiecznymi serpentynami na drodze kłamstw odnajdują tą jedyną prawdę. 

Marie Lu stworzyła nie lada historię, kraje powstałe na gruzach Ameryki Północnej, władze, gotowe zrobić wszystko, aby zataić swoje brudy i postawić na swoim, bohaterowie wyjątkowo dojrzali jak na swój wiek. Powieść Lu, jest jej debiutem, ale mimo to, myślę, że może się równać z niektórymi książkami „niedebiutowymi”. Według opisu książki na jej skrzydełku, „LEGENDA” oszałamia, pełna jest akcji, napięcia, romansu. Pierwsze: wydaje mi się, że stwierdzenie to jest nader wyolbrzymieniem, w osłupienie to mnie ona nie wprowadziła, wszystko było łatwe do przewidzenia, być może dlatego, że bohaterowie mi w tym pomagali. Drugie: akcja, tak, co do tego nie ma wątpliwości, aczkolwiek zabrakło mi takiego czegoś, co całkowicie by mnie zamurowało. No nic, trudno. Trzecie: napięcie, tak jak już wcześniej napisałam, fakty dość łatwo można było przewidzieć, napięcie było jedynie w scenach, kiedy Day wspomina swoje dzieciństwo i kiedy rozmyśla nad dziećmi, które nie zdają Próby, może dlatego, że to było ukazane w taki realny sposób? Czwarte i ostatnie: romans. A gdzie tam! Sceny tego typu były ukazane chyba dwa razy, nie licząc „wzruszającego” (-.-) wzdychania do siebie nawzajem, choć i to pojawiło się nielicznie. 

To nie jest romans. To nie jest coś, co zadowoli typowe nastolatki. Tak, przyznaję się, że po części również do nich należę, przynajmniej jeśli chodzi o tę sprawę. Nie ma w niej (książce) cudownej, naprawdę (i tu bez sarkazmu!) poruszającej miłości. Ale książka poruszyła mnie ze swojej drugiej strony, za realizm, za brutalność, za to, że tak naprawdę wiele z tych okrucieństw dzieje się teraz w jakimś innym miejscu na ziemi. Lu pokazuje jak bezwzględni potrafią być ludzie pragnący władzy, dominacji. Morderstwo za posiadanie niechcianych informacji? Dzieciobójstwo? Tragizm? Za to jestem w stanie wystawić pozytywną ocenę. Bo na pewno się czegoś nauczyłam.

4,5/6

→ by C.C.Clouds