GRA O TRON

 

Autor: George R. R. Martin

Wydawca:

Wydawnictwo Zyska
i S-ka

Data premiery: 05.09.2011

 

Każda z nas (mam tu na myśli dziewczyny, przepraszam chłopaki) marzyła kiedyś o tym, żeby zostać księżniczką. Każda z nas marzyła o rycerzu na białym koniu. Każda z…

Nie, nie, nie, ja tak nie mogę! <wdech, wydech> Przepraszam, to ponad moje siły. Załóżmy, że większość dziewczyn tak chciała. To jest recenzja, MOJA recenzja, więc tutaj JA mam mówić, pisać swoje emocje, choćbym chciała, nie mogę włożyć do niej jakiegoś mdławego pitu, pitu, aż mnie skręca na samą myśl, że miałabym Was okłamać.

Więc tak, może ja nie chciałam być biedną, bezbronną, czekającą na wybawienie królewną od siedmiu boleści, ale załóżmy, że to jest takie podstawowe marzenie małych dziewczynek. Takie bajkowe, może nierealne, ale marzenia rządzą się swoimi prawami. Mija kilka, kilkanaście lat, mała dziewczynka dorasta, idzie do sklepu i kupuje książkę. ,,GRĘ O TRON”. A po przeczytaniu zdaje sobie sprawę z tego, że osoba mieszkająca setki kilometrów od niej zrujnowała jej dzieciństwo. Jak ona ma sobie teraz poradzić z psychicznym zachwianiem?

Pan M. (takie określenie autora wydaje mi się bardzo do niego pasować, oddaje jego władczość nad postaciami. Wszystkimi ;_;. A tak poza tym to określenia typu „Wielki eM”, „Pan Zabijak” czy inne tego typu wydały mi się takie… niee. Moje określenie jest może i niezbyt okazałe, ale w swej prostocie jeszcze bardziej oddaje mordercze skłonności tejże osoby) ukazuje nam świat, rzeczywistość, którą my, zwykli ludzie (nieposiadający sadystycznych skłonności, ale to szczegół) możemy porównać do średniowiecza. Rycerze, zamki, bitwy. Hasanie na koniach.

I brutalną prawda o ludzkiej chciwości. Pan M. jak nikt inny potrafi przenieść nas w czasy rodem z… jakiegoś filmu średniowiecznego. Nie skupia się na konkretnym bohaterze, ale bierze pod wgląd dużą liczbę postaci, niesamowicie różnorodnych. Przykładowo: ja bardzo przywiązałam się do Aryi. Mam nadzieję, że Cersei nie będzie miała tylu fanek, brrrr! W „GRZE O TRON” nie znajdziecie ani krzty słodkości, wszystko tam jest brutalne, realistyczne, mroczne. Szczerze, jeśli nie wiedziałabym, że to wszystko jest fikcją, prawdopodobnie wzięłabym książkę za historyczną. Może z wyjątkiem kilku spraw, jak smoki czy inne „martinowskie” stworzonka.

Choć akcja nie toczy się najszybciej, a przydługie, szczegółowe opisy mogą nieco ostudzić wasz zachwyt, to jednak, jeśli lubicie takie klimaty, taką fantastykę, to serdecznie polecam tą książkę. Mam wielki szacunek do tego pisarza, jako autora książek, ale też jako zwykłego człowieka. 

Z „GRY O TRON” można wyciągnąć nieograniczoną liczbę wniosków. Że uczciwość to rzadkość, że niektórzy dla własnych ambicji gotowi są robić straszne, naprawdę straszne rzeczy. Że nawet najbliżsi potrafią nas zawieść. Mimo, że to nie całkiem moje klimaty, książkę czytało się dość fajnie. 

Ogólnie nie trafiła jakoś szczególnie wysoko na moje półki, ja wolę szybkie akcje, ale na swój sposób mi się podoba :) A jeśli w przyszłości złapię trochę więcej wolnego czasu, przeczytam też pozostałe części.

4,5/6

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Zyska i S-ka

Zysk i Spółka Wydawnictwo

→ by C.C.Clouds