30 Day Book Challenge. Day10

Koszmarny dzień, ale jakoś przebrnęłam. Jutro będę miała więcej luzu na lekcjach, to mogę sobie pozwolić nawet na ten luksus i poczytać książkę! Dobra wiadomość jest taka, że dzisiaj mieliśmy apel z okazji Dnia Kobiet, więc to dzisiaj dostawałyśmy prezenty. :D Plus w czwartek nauka mi odpadnie, bo jedziemy z klasą do kina, a w piątek na dni otwarte.

Day 10:  Książka, która przypomina Ci o domu.

Po dłuższym namyśle stwierdziłam, że taką książką jest „Harry Potter”. Właściwie cała seria, ale nieważne. Kiedy słyszę „dom”, myślę „rodzina”. A żadna z książek nie kojarzy mi się tak bardzo z moim tatem. Wiadomo, zaczęło się od filmów, bo byłam zbyt mała na czytanie takich książek, dopiero po jakimś czasie po nie sięgnęłam. Mniejsza z tym. To, co mnie bardzo denerwuje w rodzince ze strony mojej mamy (ma tylko jednego brata, ale chodzi mi tu o niego i jego żonę, moją szanowną ciocię) jest to, że w HP widzą tylko satanistyczną książkę, złą, której nawet nie powinnam oglądać, po prostu ich to degustuje. Rodzina ze strony mojego tata jest o niebo lepsza (przepraszam mamo, zasłużyli sobie!). Mój tata ma trzech braci i jedną siostrę. Dwóch braci mojego taty ma synów, jeden rok młodszy ode mnie, drugi dwa lata starszy. Jako małe bachorki uwielbialiśmy oglądać Harry’ego, mój młodszy kuzyn zbierał wszystkie filmy, jego starsze siostry czytały książki… Nawet mi tato kupił II część (na kasecie, czaicie? :D ). W przyszłości planuję zakupić sobie komplet na dvd, bo mam do HP ogromny sentyment. Wracając do tematu. Ekhm, przepraszam, aż się popłakałam (to naprawdę nie jest miłe uczucie, kiedy część ważnych osób Cię nie wspiera)…
Nie ważne. Mojego tatę kocham za to, że on nie patrzy na to co mówią inni. Kiedy komuś pomaga robi to z dobrego serca. Był zresztą strażakiem (obecnie jest na emeryturze, bo strażacy mają 15 lat do przepracowania, przynajmniej parę lat temu tak było). To on mnie zachęca do pisania książek, odkąd tylko sięgam pamięcią (nienawidzę łez, serio, cały widok mi zamazują i nawet nie wiem, czy dobrze piszę). Jednej wypowiedzi nie zapomnę do końca życia, miałam wtedy bodajże 7 albo 8 lat. Miałam wymyślić i napisać do szkoły krótką bajkę, historyjkę. Kiedy skończyłam, oglądaliśmy akurat po raz kolejny HP, tato mi powiedział:
Widzisz? Mąż się nad nią znęcał [tu chodziło o kochaną J.K.Rowling], tyle w życiu wycierpiała, a napisała takie niesamowite książki. 
Była jeszcze dalsza część, ale z uwagi na aktualny ból głowy, wywołany moim wstrząsem, płakaniem, ciężko mi przypomnieć sobie dokładnie. W każdym razie chodziło o to, że ja też mogę napisać książkę, spełnić swoje marzenia, jeśli tylko tego chcę. Wystarczy w siebie wierzyć i walczyć z przeciwnościami losu.

 → by C.C.Clouds