PRZEBUDZONA O ŚWICIE

.

Autor: C.C. Hunter

Wydawca:

Wydawnictwo Feeria

Data premiery:
21 maj 2014

.

New York Times wciąż dostarcza nam nowych bestsellerów. Na szczęście w większości przypadków, możemy się spodziewać ich polskiego wydania.

Tym razem prawa do bestsellerowej serii „Wodospady Cienia” zakupiło Wydawnictwo Feeria. Czy podjęło ono słuszną decyzję? Czy może popełniło fatalny błąd?

Kylie Galen zaznajomiła się już z obozem. Zdobyła dwie wspaniałe, aczkolwiek czasami skaczące sobie nawzajem do gardeł, przyjaciółki – czarownicę Mirandę i wampirzycę Dellę. Kylie jest w tej grupie od opanowywania pozostałych dwóch dziewczyn, pomagania w godzeniu się, jest taką milutką osobą, zawsze chętną do pomocy. Kylie zyskała także sympatię osobników płci przeciwnej (czuję się jakbym pisała podręcznik do biologii.). Derek, elf man, czyli facet wróżka, próbuje się zbliżyć do Kylie po tym, jak Lucas odszedł z obozu z Fredericką. Nie zawsze jednak mu się to udaje.

Kylie robi to, co uznam za rozsądne: odstawia problemy sercowe na bok i stara się dowiedzieć kim jest naprawdę i dlaczego inni nie mogą odczytać jej wzoru. Dodatkowo pojawia się kolejny duch, nawiedzający Kylie i mówi jej, że ktoś bliski jej sercu zginie w niedalekiej przyszłości, jeśli ona temu nie zapobiegnie.

Poziom drugiej części jest taki sam jak pierwszej. Choć nie jest to seria górnych lotów – osoby szukające ambitnej lektury raczej po nią nie sięgną –  to czyta się ją bardzo szybko i lekko. „Urodzona o północy” i „Przebudzona o świcie” to książki, które nie wyrządzą trwałych urazów psychicznych u czytelnika, jak „Igrzyska Śmierci” czy „Gwiazd naszych wina”, ale podadzą nam na tacy pełny talerz przygód z dodatkiem humoru, polany dreszczykiem emocji.

Przeczytam serię do końca nie tylko dlatego, że chcę poznać odpowiedzi na pytania, które nurtują Kylie (nie mówię nie, na nie też niecierpliwie wyczekuję). „Wodospady Cienia” to jedna z tych serii książek, w której bardziej uwielbiam postacie drugoplanowe, Boże, wręcz się od nich uzależniłam! O kim mowa? Oczywiście o Perry’m, uroczym zmiennokształtnym i przyjaciółce głównej bohaterki – Mirandzie. Będzie się między nimi działo, uwierzcie mi! Jest to jeden z lepszych parringów, mam tu na myśli wszystkie książki jakie do tej pory przeczytałam. Uwielbiam każdy fragment z nimi, każdą wymianę zdań, każde ich spojrzenie, zgryźliwą uwagę. Z tego co mi wiadomo, w kolejnych częściach będzie jeszcze lepiej!

Drugim parringiem, który w tej serii pokochałam jest Holiday&Burnett. Dorośli, a czasami zachowują się jak dzieci. Mam wrażenie, że jest to taka trochę starsza wersja Perry’ego i Mirandy, a jednak tyloma rzeczami się od siebie różnią.

Podsumowując, główny trójkącik jest odrobinę męczący, ciągłe niezdecydowanie Kylie schematyczne, ale po tej części nie narzekam na zły wybór dziewczyny. Ciągle dochodzą nowe fakty na temat przeszłości Kylie, o jej ojcu, pojawiają się kolejne duchy. Akcja nabiera tempa, jest co czytać i czyta się przyjemnie. Głównym minusem jest chyba niezbyt udane wykreowanie głównej bohaterki. Jest miłą, słodziutką, bezinteresowną dziewczynką, trochę bez charakteru, brakowało mi tego pazura. Jeśli już był, to tylko w sytuacjach damsko-męskich i to nawet wtedy rzadko.

„Przebudzona o świcie” to lektura, która nie wyryje Wam dziury w sercu, a jedynie pogrubi jego warstwę ochronną. Spędziłam z tą książką wiele wspaniałych momentów, śmiałam się, udało mi się nawet uronić kilka łez. Krótko mówiąc: polecam tym, którzy czytali pierwszą część, a tym którzy się z serią jeszcze nie spotkali radzę nadrobić zaległości, bo warto! ;)

5/6

Za możliwość zapoznania się z Kylie Galen dziękuję Wydawnictwu Feeria

 

 

→ by C.C.Clouds

URODZONA O PÓŁNOCY

 

 

Autor: C. C. Hunter

Wydawca:

Wydawnictwo Feeria

Data premiery: 01.15.2014

Ilość stron: 367

 

 

Bogowie, co za miesiąc! Pomimo okropności losu, staram się jednak brać pod uwagę głównie same plusy życia. Jeśli chodzi o stronę recenzencką, to grzechem by było narzekać. Zaufało mi kolejne wydawnictwo, szykuje się współpraca z nowym portalem, żyć nie umierać! Poza tym, bądźmy szczerzy, nikt nie lubi marud i biduli narzekających jakie życie jest niesprawiedliwe, czystych hipokrytów.

Książka jest najlepszym lekiem na każde zło – udowodnione naukowo przez C.C.Clouds, 10 na 10 osób potwierdziło, że nic tak nie poprawia nastroju jak dobra książka. A jeśli zeszliśmy już na temat dobrych książek…

Rodzice czytają swoim dzieciom (przynajmniej powinni!) już od pierwszych chwil życia swoich pociech. Z początku są to delikatne bajki o wróżkach, księżniczkach, zaczarowanych rzeczach. Z wiekiem, kiedy dziecko domaga się bardziej emocjonującej lektury, rodzice sięgają po baśnie, legendy, z odrobiną grozy, niebezpieczeństwa. Pomiędzy elfy zaczynają się wplatać wampiry, wilkołaki, potwory, straszydła, postacie, które nie zawsze są dobrymi, przykładnymi stworzeniami, które mają swoje zalety, ale też  i wady. Taka wizja świata wydaje się być już dosyć oklepana. Co zatem z „URODZONĄ O PÓŁNOCY”?  

Kylie Galen jest szesnastoletnią dziewczyną, która jest troszkę zachwiana emocjonalnie, bo:
1. umarła jej babcia,
2. jej rodzice się rozwodzą,
3. po jednej imprezie, na której nie robiła nic złego (a przynajmniej nic z tego o co była oskarżana), zostaje wysłana na letni obóz dla młodocianych przestępców.
Już podczas jazdy autobusem w kierunku Wodospadów Cienia, Kylie zauważa pewne dziwne zjawiska, zdaje sobie sprawę, że najzwyczajniej w świecie nie będzie pasować do pozostałych obozowiczów, bo są tak bardzo… inni. Jeden bardziej różni się od drugiego. Miranda, dziewczyna we włosach pomalowanych na trzy odmienne kolory, Della z niesamowicie bladą i zimną skórą, Perry z oczami zdającymi się zmieniać barwy. Każdą osobę na obozie coś wyróżnia, a jednak przysłano ich do tego miejsca, aby razem stanowili całość. Kiedy jako tako oswaja się z obecnym otoczeniem, dowiaduje się, że ona także jest niezwykłą istotą, wskazują na to liczne dowody. Ale Holiday, komendantka obozu, nie ma pojęcia jakiego rodzaju istotą Kylie może być. Dziewczyna rozpoczyna zaciętą walkę z przeznaczeniem, staje na drodze, na której celem jest odkrycie własnej tożsamości. 

Często spotykam się z narzekaniem na tzw „trójkąciki” w książkach. Że właśnie przez takie wariacje autorki, przez takie zabiegi główna bohaterka robi się dość nieznośną osobą, która ciągle rozprawia o tym, że kocha jednego, ale do tego drugiego też coś czuje, ale nie chce wybierać, bo boi się, że tym samym skrzywdzi ich obu. Robi siebie taką egocentryczką, uważa, że to niesprawiedliwe, podczas inni bohaterowie mają o wiele gorzej. Nie jesteście fanami TEGO? To uzbrójcie się w dużą dawkę energii, bo z tą sprawą jest troszkę ciężko w tej książce, nie dlatego, że bohaterka jakoś szczególnie narzeka na swoje życie (choć prawdę mówiąc nie zabrakło i tego), ale dlatego, że w ”URODZONEJ O PÓŁNOCY” o serce Kylie walczy nie dwóch, ale trzech facetów! Tak, to dopiero wyzwanie. Trey, były chłopak Galen, który złamał jej serce, bo ona nie chciała się z nim przespać, ale nagle zaczął do niej wydzwaniać i mówić, że za nią tęskni, żeby dała mu drugą szansę… a ona oczywiście odczuwa wyrzuty sumienia, jak to ujęła… w każdym razie chodziło o to, że Kylie jest osobą, która nie chce nikogo skrzywdzić, która boi się postawić na swoim. Kolejny kandydat, na potencjalnego nowego chłopaka, Derek, niesamowicie przypomina jej Treya. Tyle, że jest bardziej umięśniony, ma ładniejsze oczy, takie tam słodkości. I jako ostatni – Lucas Parker, sąsiad z dzieciństwa. Lecz kiedy Kylie nawiązuje z nim niezbyt przyjemne rozmowy, dziewczyna uświadamia sobie, że Lucas jej nie pamięta. Nie pamięta jak zabił jej ukochanego kota, Łapka.

Nie jestem niestety właścicielką niekończącej się cierpliwości, ma ona swoje granice. Taka delikatna dziewczynka to troszkę za dużo na moje nerwy, jakby jeszcze nie do końca poznała zło tego świata. Sporym minusem jest postać Kylie, natomiast zdecydowanie pozytywne wrażenie wywarła na mnie reszta tego świata. Lubię nowe przyjaciółki Kylie, Dellę i Mirandę. Co ciekawe, o wiele bardziej czekam na kolejne informacje na temat relacji Mirandy i Holiday z… osobami, w których są zadurzone, chociaż może do końca jeszcze nie zdają sobie z tego sprawy, niż miłosne perypetie Kylie. 

C.C. Hunter jest mężatką, „matką” czterech kotów i jednego psa. Mieszka w USA w Teksasie (wcześniej Alabama). Pisanie jest jej pasją, kiedy sama tego nie robi, uczy pisania (powieści oczywiście) innych, spędza czas z rodziną, fotografuje. Taka istna dobra duszyczka, której powołaniem jest powieściopisarstwo. Czy rzeczywiście jej to wychodzi?

Podobają mi się opisy, widać, że autorka posiada wyobraźnię, chociaż jakichś skomplikowanych zjawisk, rzeczy też nie ma za dużo. Na pewno zdecydowanie bardziej podobała mi się druga część książki, aniżeli pierwsza. Akcja się rozwija, Hunter dorzuca newsy, które całkowicie zmieniają postrzeganie pewnych spraw, plusem jest także fakt, że interesuje mnie rozwinięcie niektórych wątków, dlatego właśnie chyba sięgnę po drugą część. Książkę czyta się lekko i przyjemnie, tak jak napisałam wcześniej, głównym minusem jest osoba Kylie, poza nią jest naprawdę okej. Choć im bliżej końca książki, tym bardziej zmieniała się postawa Kylie, na bardziej samodzielną, odważną, więc kto wie? Może akurat polubię ją w kolejnym tomie?

„URODZONA O PÓŁNOCY” to pierwsza tom z serii „Wodospady Cienia”. Cieszę się, że wydawnictwo zdecydowało się na zachowanie oryginalnej okładki, nadaje ona całej historii nastrój. Oprawa graficzna zachęca, papier pachnie, idealnie trzyma się tą książkę podczas czytania.

Podsumowując, nie żałuję przeczytania tej książki, mimo pewnych niedociągnięć i oklepanego schematu zaciekawiła mnie ta historia, jestem pewna, że przeczytam kolejną część tej serii.

5/6

Za możliwość zapoznania się z Kylie Galen dziękuję Wydawnictwu Feeria

→ by C.C.Clouds