NIGDY NIE GASNĄ

.

Tytuł:
„Nigdy nie gasną”

Autor:
Alexandra Bracken

Wydawca:
Wydawnictwo Otwarte – Moondrive

Data premiery:
13 sierpień 2014

.

Co nam pozostaje, kiedy jedne z najwspanialszych wakacji w naszym życiu dobiegają końca? Nie ma nic lepszego od zakończenia, pożegnania ich równie wspaniałą książką! Bo, wiadomo, niebawem dojdzie szkoła, studia, praca, już nie będzie tylu beztroskich chwil, my, mole książkowe, będziemy zmuszeni do ukrócenia czasu z książkami.

Jak pośród tylu ciekawych nowości wybrać coś godnego, nadającego się do uroczystego papa? Osobiście, w sytuacjach, kiedy mam niemalże nieograniczony wybór, staram się wspomóc zaufaną osobą lub zdać się na przypadek. Jeśli obie możliwości są dla Was niedostępne, polecam sięgnąć po kontynuacje dotychczas przeczytanych lektur. U mnie była to kontynuacja, tak bardzo rozgłaszanych wiosną, Mrocznych Umysłów. Czy spodobała mi się ona równie mocno, jak pierwszy tom?

Ruby poświęciła to, co najbliższe jej sercu, zrezygnowała z własnego szczęścia, dla dobra innych. Dokonała czegoś, w co sama później niejednokrotnie wątpiła, czegoś, czego chciałaby uniknąć, gdyby tylko było to możliwe (w jej mniemaniu). Czegoś, co z jednej strony ją złamało, a z drugiej uczyniło silniejszą. Jako Liderka przewodniczy grupie, co tu dużo mówić, dzieciaków. Mandarynka. Właśnie taki pseudonim nadano dziewczynie, adekwatnie do jej koloru.

Liga Dzieci. To właśnie na ich zlecenia działa, wbrew sobie, wbrew własnemu sumieniu, pomaga im w „wydobywaniu informacji” z ludzi, którzy mogą, a nie chcą wyjawić sekretów. Ruby w głębi serca naiwnie marzy, że Liga Dzieci nie jest całkowicie spaczona. Stara się podtrzymać w sobie nadzieję, że nie wszyscy są źli, że są w niej jeszcze tacy, którzy pozostają wierni pierwotnym założeniom organizacji.

Kiedy Ruby zostaje powierzona misja, od której powodzenia zależy los dzieciaków, których OMNI w swej skromnej łaskawości nie raczyło ominąć, sprawy zaczynają się komplikować. Jak potoczy się akcja, kto stanie Ruby na drodze do celu i czy aby na pewno będzie się chciała tego kogoś pozbyć? Jaki obrót przybiorą sprawy organizacji, obozów rehabilitacyjnych, a nawet całego kraju? Z jakimi pytaniami autorka zostawi nas tym razem, kiedy odłożymy książkę przeczytaną? Zostawiam te refleksje do czasu, kiedy Wy sami rozpoczniecie drugi tom trylogii Mroczne Umysły. Jak rozwiną się wątki, które najbardziej nurtują, jak potoczą się losy bohaterów? Masa pytań, a tylko jeden sposób, żeby zyskać odpowiedz. Myślę, że już się domyśliliście jaki.

Alexandra Bracken przenosi akcję na wyższy poziom, nie jest to już tylko opowieść o czwórce nieletnich, ale, na stronicach książki, ważą się losy wszystkich, i dzieci i dorosłych. W Nigdy nie gasną o wiele wyraźniej, niż w pierwszej części czytelnik odczuwa napięcie, grozę i niebezpieczeństwo. Świat opisany przez autorkę staje się coraz to realniejszy. Pojawia się wielu nowych bohaterów, których nie sposób nie polubić, zwłaszcza pewną „niewiastę” z niebieskimi włosami. ;) Przyznaję, że od razu przyszła mi na myśl Johanna Mason z Igrzysk Śmierci.

Nigdy nie gasną pokazuje, jak bezwzględni potrafią być ludzie, jak samolubne potrafią być ich pobudki. Co daje przerażające skutki. Nad krajem roztacza się wizja prawdziwej wojny. Wojny o istnienia tysięcy bezbronnych, niczemu niewinnych dzieci. Ból. Głód. Śmierć. Rozłąka z najbliższymi.

Czarne wizje już nie są tak trudne do wyobrażenia. Wystarczy popatrzeć na współczesny świat, na działania Rosji. Doprawdy, mało jest codziennie wypadków, mało wirusów krąży po świecie? Nie trzeba wojen, by ginęli ludzie.

Pewna osoba (wolę nie wymieniać ani płci, ani imion), mając okazję porozmawiać z osobą z Ukrainy, dowiedziała się, co naprawdę tam się dzieje. Trwa wojna. Przymusem zabierają mężczyzn do wojska, a jak nie, to kilka lat więzienia. I co później? Po jedno-, dwutygodniowym szkoleniu, niedoświadczeni „żołnierze” wyruszają naprzeciw wrogowi. Wielu młodych ginie. Po tygodniu ich ciała zostają przywożone w workach do rodzin, nie zawsze w całości. Rzeczy straszne, o których media powinny trąbić.

Może właśnie ta dzisiejsza brutalna rzeczywistość sprawiła, że książkę potraktowałam bardzo poważnie. Teraz, po przeczytaniu, czuję się jak zawartość shake’a podczas mieszania. Jeszcze przez długi czas fale w bezkresnym morzu mych nadziei, próśb, uczuć, nie ustąpią spokojowi. Pókim żywa.

Z jednej strony żałuję tego, co wydarzyło się w końcu Mrocznych Umysłów, ale z drugiej doskonale rozumiem Ruby. Moja empatyczna część dawno nie była tak aktywna. Ruby Elizabeth Daly nauczyła mnie, że w życiu trzeba nauczyć się podejmować ciężkie decyzje.

I popadłam w melancholijny, refleksyjny nastrój. Tyle emocji i to po jednej książce? Nawet ja, zapalony mol książkowy, nie oczekiwałam aż takiej bomby. Zaczynam myśleć, że seria Mroczne Umysły, podobnie jak Igrzyska Śmierci, nie jest byle powieścią, ale tkwi w niej tyle nauk, tyle życiowych prawd… Niedługo zacznę brać opisane w nich światy jako możliwe do spełnienia. Oby nie. Oby doszli w końcu do władzy ludzie, którym zależy na społeczeństwu, bo przecież właśnie dla nich istnieją.

Z pękniętym sercem, ze wschodu Polski, mówiła do Państwa Raven Stark.

5,5/6

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Otwarte

→ by Raven Stark

MROCZNE UMYSŁY

.

Autor: Alexandra Bracken

Wydawca:
Wydawnictwo Otwarte – Moondrive

Data premiery:
2 kwiecień 2014

Codzienne, rutynowe sprawy potrafią człowieka przytłoczyć. Dlatego warto czasami oderwać się od rzeczywistości, sięgając po ciekawą lekturę.

Ludzkość ogarnięta epidemią. Chore dzieci podzielone na pięć kolorów. Kłamstwa zatajone przez władzę. Niepewność i strach, towarzyszące bohaterom każdego dnia. Coraz mniejsze szanse na przeżycie. Brzmi znajomo?

Akcja powieści rozgrywa się w niedalekiej przyszłości, warto jednak zaznajomić się co nieco z panującą tam rzeczywistością. Kiedy dzieci masowo zaczęły „chorować”, dorośli popadli w popłoch. Nadprzyrodzone zdolności zaczęły się ujawniać u ich pociech przeważnie po dziesiątym roku życia. Kiedy uaktywniły się u jakiegoś dziecka, w krótkim czasie znikało ono bezpowrotnie, jak gdyby zapadało się pod ziemię. W gruncie rzeczy, jeśli oczywiście go nie zabijano, przewożono je do jednego z obozów „rehabilitacyjnych”. Tam dzielono wszystkich na kolory, według ich zdolności. Zieloni – obdarzeni niezwykłą inteligencją. Niebiescy – telekinezą. Żółci – elektrokinezą. Czerwoni – pyrokinezą. I wreszcie Pomarańczowi – potrafiący przejąć kontrolę nad umysłami innych.

Ruby, choć omyłkowo zakwalifikowana do Zielonych, tak naprawdę należy do grupy Pomarańczowych, zdaniem władz, do najniebezpieczniejszych kanalii, których trzeba się jak najszybciej pozbyć. Przy pomocy tajemniczej pani doktor, dziewczyna ucieka z obozu,. Z obozu, który pochłonął sześć lat jej życia, który całkowicie odmienił jej psychikę, który sprawił, że zaczęła bać się samej siebie i w którym, po traumatycznym „wypadku”, jaki spowodowała swojej jedynej przyjaciółce, zamilkła na rok. Przez ponad rok nie odezwała się ani słowem. Ucieka z Cate… a potem ucieka od niej. Dlaczego? Hahaha, chcielibyście wiedzieć! Schronienie znajduje u zbiegów z innego obozu. Wraz z nimi rozpoczyna walkę.

Gdyby nie „Mroczne umysły”, pewnie nie usłyszałabym o Alexandrze Bracken. Nie jest to jej debiut, jeśli chodzi o wszystkie książki przez nią napisane, jednak jest to jej pierwsza książka wydana w Polsce. Szczerze przyznam, że zaintrygowana jestem również pozostałymi, ale to już czas pokaże. Jeśli Mroczne umysły#2 i Mroczne umysły#3 również okażą się interesujące, to kto wie? Może zdecyduję się na resztę? Dwudziestokilkuletnia kobieta, a już ma na koncie kilka książek, które znajdowały się na szczycie „New York Timesa”. Pogratulować.

Początek książki zawsze jest najtrudniejszy dla czytelnika. Są wyjątki, ale to szczegół. Na pierwszych kilkudziesięciu stronach następuje „zapoznanie” z lekturą. Tak było i tym razem, dlatego jeśli książka od razu Was nie wciągnie, nie rozpaczajcie, akcja jeszcze nabierze tempa. Ruby jest bohaterką inną niż wszystkie poznane przeze mnie dotychczas. Mając na myśli „inne”, nie chodzi mi o jej zdolności czy pozostałe sprawy, które ją wyróżniają na tle innych panienek. Bardziej o jej usposobienie, charakter, który jest niezwykłą kompozycją różnorodnych cech. Pozostali bohaterowie są nie mniej kolorowi. To naprawdę wielki plus, że polubiłam aż tyle postaci.

„Mroczne umysły” wciągają czytelnika, niczym Pomarańczowy swą ofiarę. Tylko najsilniejsi są w stanie im się przeciwstawić (żartuję). Powiem tak, widzę w tej książce wielki potencjał. Nie jest to co prawda jakaś bomba, po której nie jestem w stanie myśleć o niczym innym, jak tylko o kontynuacjach, ale pozostawiła we mnie niedosyt, mam ochotę na więcej. Jestem zadowolona z tej książki, została napisana poprawnie, łatwo się czyta, opisy nie są przydługie, a bohaterka nie jest dziamdzią. Z doświadczenia wiem, że lepiej, żeby pierwsza część wyszła bardzo fajnie, a późniejsze bardzo bardzo fajnie, niż odwrotnie. Czekam więc na drugą część, bo z pewnością nie skończę na pierwszym tomie, zbyt przyjemnie spędziłam czas z tą książką, żeby odpuścić sobie resztę.

5/6

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Otwarte

→ by C.C.Clouds

ZAPOWIEDŹ: MROCZNE UMYSŁY

Wyświetlanie mroczne_box1.png

 

 Tytuł: „Mroczne umysły”

Autor: Alexandra Bracken

Data wydania: 2 kwiecień 2014

Wydawca: Wydawnictwo Otwarte

Gatunek: dystopia

Seria: Mroczne umysły #1

Cena okładkowa: 36.90zł

Opis książki:

Mam na imię Ruby.
Potrafię wedrzeć się do twojego umysłu, a nawet wymazać wspomnienia. Jako dziecko zostałam wysłana do obozu „rehabilitacyjnego” dla takich jak ja. Zieloni, Niebiescy, Żółci, Pomarańczowi, Czerwoni. Mroczne umysły. Zostałam przydzielona do Zielonych, ale w rzeczywistości jestem ostatnią z Pomarańczowych. Ukrywam to, żeby przetrwać.

 

„Mroczne umysły wciągną was do swojego niebezpiecznego świata i nie wypuszczą. Nie mogłam się oderwać!”

C.J. Daugherty
autorka bestsellerowej sagi Wybrani

 

 

Na pasku po prawej widnieje baner, który przekieruje Was na stronę, gdzie będziecie mogli całkowicie za darmo przeczytać fragment książki, a jeśli Was ona zainteresuje, będziecie mieli okazję kupić ją z 25% rabatem! :) Zapraszam do korzystania. ;)

→ by C.C.Clouds