KOALICJA SZPIEGÓW. LUMINARIUSZ

Tytuł: ,,Koalicja szpiegów. Luminariusz”

Autor: Agnieszka Stelmaszyk

Wydawca:

Wydawnictwo Zielona Sowa

Data premiery: 05.08.2013

Koalicja szpiegów to historia godna przygód samego Jamesa Bonda!

Ucieczki, pościgi, skoki na spadochronie, tajne szyfry i zagadki, które kryją niejedną tajemnicę! A to dopiero początek niesamowitej i mrożącej krew w żyłach przygody…

Roberta Szykulskiego wychowuje babcia. Jego rodzice pół roku wcześniej zginęli w Andach. Pewnego dnia Robert otrzymuje dziwny list. Ktoś chce mu powiedzieć prawdę o śmierci rodziców. Tego samego dnia tajemniczy mężczyzna włamuje się do pracowni ojca. Kiedy chłopiec zaczyna badać sprawę, dowiaduje się, że ojciec pracował nad jakimś wynalazkiem. Nie wiadomo jednak, co się z nim stało. Czy ojciec go ukończył? I czy przed śmiercią zdążył go gdzieś ukryć ?

Chłopiec odkrywa, że w sprawę wynalazku zamieszana jest tajna międzynarodowa organizacja. Jej jedynym celem jest przechwycenie wynalazku. Kiedy zaczyna robić się gorąco, Robert nie waha się – podejmuje wyzwanie!  Od tej chwili jego życie zmienia się całkowicie.

W między czasie okazuje się, że na drugim końcu świata inne dzieciaki – Harriet i David – znalazły podobne listy. Oni także próbują wyjaśnić zagadkę. W końcu drogi całej trójki krzyżują się w jednym miejscu – przed obliczem tajemniczego Luminariusza.

Jako dziecko  byłam fanką ,,Małych agentów”. Choć z czasem filmy znałam już na pamięć, oglądałam je jeszcze wielokrotnie. Nigdy mi się nie znudziły. Ta adrenalina podczas ich przygód… ach! Cóż poradzić, taka jestem. Uwielbiam filmy o tajnych agentach, różne kryminalne seriale (CSI: Miami), itp. Ten rodzaj filmów zawsze mnie kręcił. Jednak pierwszą książką o małych agentach po jaką sięgnęłam, była ,,KOALICJA SZPIEGÓW. LUMINARIUSZ”.

Pierwsze myśli jakie mnie naszły przed rozpoczęciem lektury: może ja już wyrosłam z małych agentów?… serio? trzynastolatki?… obym się za bardzo nie męczyła… prędzej będę miała to za sobą… Jakim zaskoczeniem był dla mnie fakt, że książkę czyta się tak szybko!

Jednym z bohaterów książki jest trzynastoletni Robert Szykulski, chłopiec, który niedawno stracił rodziców. Po osieroceniu przez naukowców syna, dzieckiem zajmuje się babcia Róża. Chłopakowi trudno pogodzić się ze śmiercią rodziców. Nie raz, nie dwa próbował przekonać babcię, że jego rodzice zostali zamordowani, że to nie był wypadek. Staruszka nie przejmuje się jednak podejrzeniami wnuka. W końcu Robert odpuszcza, ale do czasu… Kiedy po raz kolejny widzi jak śledzi go obcy mężczyzna, powracają obawy. Jeszcze tego samego dnia do pracowni jego rodziców ktoś się włamuje. Pomieszczenie wygląda jak po pobojowisku! Włamywacz najwyraźniej czegoś szukał, ale czy to znalazł? Skąd chłopak ma o tym wiedzieć? Babcia zabraniała mu tam wchodzić, rzadko kiedy dała się uprosić. Nim nastąpiło włamanie, Robert znalazł tajemniczą kopertę zaadresowaną właśnie do niego. Nadawcą listu jest nie kto inny jak Luminariusz. Zagadkowy jegomość pisze do Roberta, że ma rację w sprawie śmierci jego rodziców. Ktoś ich zamordował. Luminariusz obiecuje wszystko Szykulskiemu wyjaśnić. Ale dopiero w Niemczech. W kopercie znalazł również bilet na pociąg i kilka banknotów. Chce poznać prawdę, jednak dopiero ów włamanie przekonuje go całkowicie. Przy pomocy kolegi okłamuje babcię, mówiąc jej, że jedzie na obóz językowy.

Książkę czyta się zaskakująco łatwo, jednak muszę przyznać, że jest zbyt przewidywalna. Właściwie dopiero ostatnie strony książki mnie zaskoczyły. Wtedy wydało mi się, że to taka niespodzianka. Ale w takiego typu książce powinno być więcej takich zwrotów akcji, tajemnic. Bohaterowie? Miałam wrażenie, że z całej trójki sierot Robert miał najwięcej energii, był najbardziej… zaangażowany, natomiast Harriet i David byli trochę zbyt zwyczajni. Nie mówię, że powinni posiadać jakieś moce superbohaterów. Po prostu trochę tak jakby ich nie było. Jakby to Robert był głównym bohaterem, a nie cała trójka. A wydało mi się, że seria opowiada o każdym z nich.

Przyjemna, lekka książka,  t r o s z k ę  intrygująca (ale troszkę za mało). Z rozmarzeniem wróciłam do mojego dzieciństwa kiedy uwielbiałam bawić się tajnych agentów czy w Power Rangers (choć w tym drugim swoją energię zużywałam przeważnie na mojego kuzyna i powstawanie siniaków). Uwielbiam takie tematy, ale w tej książce czegoś mi zabrakło. Nie wiem. Może po prostu książki p trzynastolatkach nie są dla mnie, bo z kryminałów, czy to filmy czy książki, na pewno nie wyrosłam.

Z technicznej strony jestem bardzo zadowolona. Pachnący papier, – najważniejsze!!! – wygodna czcionka, okładka ze skrzydełkami, dzięki czemu sama książka się tak nie niszczy, nie zaginają się rogi.

Polecam książkę przedziałom wiekowym… 13 – poniżej. Ale oczywiście nie zabraniam jej czytać także osobom starszym.

4/6

Za książkę dziękuję Kotkowi

 

 

→ by C.C.Clouds