PRZEPIS NA MIŁOŚĆ

.

Tytuł:
„Przepis na miłość”

Autor:
Katie Fforde

Wydawca:
Wydawnictwo Sonia Draga

Data premiery:
2 lipiec 2014

.

W dzisiejszych czasach aż się roi od reality show. Normalnie można w nich przebierać jak… jak w książkach! Są programy taneczne, muzyczne, takie, w których dziewczyny, a od niedawna i chłopcy (no bo proszę, nie nazywajmy tego facetami!), mogą zostać top model, podbić świat cekinowych sukieneczek i torebek ze skóry węża, a także programy kulinarne, oraz nieograniczające się do jednej dziedziny, typu Mam Talent. Co do tego przedostatniego…

Zoe Harper jest rezolutną, pełną pasji i zamiłowania do gotowania kobietą. Dwudziestoparolatka marzy o założeniu małych, ale przede wszystkich własnych delikatesów. Chce się realizować, sprawiać, żeby marzenia stały się planami, zaistnieć w świecie garów i patelni. Wszystkie jej sny mogą dojść do skutku. Zoe z powodzeniem przechodzi eliminacje do programu kulinarnego, ma szansę go wygrać i w końcu poprowadzić długo wyczekiwany własny biznes. Gdyby tylko mogła całą swoją uwagę skupić na tym, czego się od niej oczekuje, na gotowaniu…

Już pierwszego dnia, jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem konkursu, Zoe poznaje Gideona Irvinga. Kuszący niczym ciasto czekoladowe, słodki jak świeżo zerwana truskawka, dostarczający tylu pozytywnych emocji, co grzybki halucynki! Lub jak woli większość ludzi (w tym ja), naleśniki. O, byłabym zapomniała, w dodatku gorący jak… jak gorrrąca czekollada. Czy takie połączenie wyjdzie Zoe na zdrowie? Czy może raczej będzie zmuszona w szybkim tempie udać się do łazienki i nigdy więcej nie dopuszczać do siebie tych wszystkich pyszności?

Relacja Zoe i Gideona nabiera tempa, dzięki (a może przez) różnym okolicznościom dochodzi do wielu nieoczekiwanych spotkań tej dwójki. Zoe zaczyna czuć coś, czego nie powinna, Gideon jest przecież jednym z sędziów w konkursie, gdyby ich „zażyłość” wyszła na jaw, oboje by na tym stracili. Jakby tego było mało, Zoe musi sobie radzić z konkurencją, która za wszelką cenę stara się ją wykończyć. Czy Zoe jej ulegnie? Czy zepnie poślady i z nerwami na wodzy popłynie ku wygranej? Czy zaryzykuje wszystko i zacznie… jeść zakazane jabłko, w uosobieniu Gideona Irvinga?

Katie Fforde jest brytyjską autorką książek. Romantycznych książek. Jak przystało na niepoprawną romantyczkę, uwielbia flamenco oraz śpiewanie. Istna artystyczna dusza! W Polsce do tej pory ukazało się osiem książek Pani Fforde. Czy „Przepis na miłość” wart był tłumaczenia?

Książkę zaczęłam czytać, gdy tylko dotarła w moje ręce i, o dziwo, kiedy już się za nią zabrałam, przepadłam z kretesem! Co, możecie mi wierzyć lub nie, nie jest u mnie normalne, jeśli chodzi o romansidła. Nie mogłam się oderwać o książki nawet na chwilę, co nie powinno mieć miejsca, bo następnego dnia miałam masę zajęć w szkole i musiałam się wziąć do nauki. Z wielkim trudem odłożyłam pozostałe mi kilkadziesiąt stron i postanowiłam je doczytać następnego dnia.

„Przepis na miłość” jest napisany tak płynnym i lekkim językiem, a w dodatku posiada nietuzinkowych, zabawnych bohaterów, że nie sposób mu się oprzeć. Zazwyczaj omijam takie książki szerokim łukiem, tym razem sięgnęłam po nią, żeby spróbować czegoś nowego, „odświeżyć się”. I nie zawiodłam się, ba!, otrzymałam o wiele więcej niż się spodziewałam!

Czułam niemal pustkę w sercu, kiedy książka dobiegała końca. Tak przyjemnie mi się z nią spędzało czas, w dodatku płynął on w zastraszającym tempie! Myślicie, że to tak szybko zleciało, bo książka nie jest gruba? To GRUBO się mylicie! „Przepis na miłość” liczy sobie ponad 400 stron, czego może na pierwszy rzut oka nie widać, bo do wydrukowania książki użyto tego białego papieru.

Przy tej książce śmiałam się do rozpuku i wypłakiwałam się do poduszki. Emocjonująca, barwa i smaczna. Taka właśnie jest książka Pani Fforde.

Polecam gorąco!

Książkę można zamówić na 
http://www.empik.com/przepis-na-milosc-fforde-katie,p1097811308,ksiazka-p

5/6

Za mile spędzone chwile dziękuję empik.com :)

Sklep internetowy empik.com

→ by Raven Stark

3 Komentarze

  1. Swoja recenzją zachęciłaś mnie do przeczytania tej ksiażki mimo tego,że zazwyczaj nie gustuję w takiego typu literaturze.Może wreszcie przyszedł czas na coś nowego?
    Mam nadzieję,że książka z wstawkami kulinarnymi nie sprawi,że czytając ją będzie burczało mi w brzuchu z głodu tylko z potrzeby wchłonięcia jej całej za jednym haustem pociągnięcia powietrza.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.