MEET THE VAMPS

.

Tytuł:
„Meet The Vamps”

Wykonawca:
The Vamps

Data premiery:
22 kwiecień 2014

.

„Młodość mu­si się wyszu­mieć”.

Jak to powiedzenie wykorzystują chłopaki z The Vamps i kim w ogóle oni są?

Zespół powstał z inicjatywy gitarzysty, Jamesa McVey’a, który to w 2011 roku, będąc pod opieką dwójki menagerów zadecydował, że chciałby go stworzyć. Dzięki serwisowi YouTube poznał Brada Simpsona, który został później głównym wokalistą. Chłopcy wspólnie zaczęli pracować nad autorskimi piosenkami. Jako trzeci do zespołu dołączył Tristan Evans, perkusista odnaleziony przez McVey’a i Simpsona na Facebooku. Czwartym i jak na razie ostatnim Vampirem został basista, Connor Ball. Tak oto zaczęła się muzyczna kariera The Vamps.

W połowie 2013 roku zaczęli publikować na swoim kanale na YT covery znanych i lubianych utworów. Po odniesieniu małego sukcesu po opublikowaniu pierwszej autorskiej piosenki, wrzucili na jutuba teledysk do debiutanckiego singla, tak często dziś słyszanego w radiach, mianowicie „Can we dance”. Po jego [singla] oficjalnym wydaniu, uplasował się on na drugim miejscu brytyjskiej listy przebojów. The Vamps zaczęli wspinaczkę na szczyty.

Jak na tak młodych chłopaków (obecnie 18-20) wiele już osiągnęli. Zawdzięczać to mogą jedynie sobie, własnej determinacji, trudowi, jaki włożyli w napisanie piosenek, nie bawiąc się w „szukanie tekściarza”. Pop-rockowy zespół nabiera rozpędu i, jak widać, nie zamierza spuszczać z tonu. O chłopakach robi się coraz głośniej, Bogu dzięki, że przynajmniej nie mają sieczki w głowach. Co to będzie za dwadzieścia lat? (Mam nadzieję, że wytrzymają tyle ze sobą, albo i dłużej!)

Podczas słuchania czuć energię, jaką posiadają The Vamps, czuć z jaką pasją śpiewają i że robią to prosto z serca. Do nowinek na rynku muzycznym jestem dość sceptycznie nastawiona, co by to później nie jęczeć z zawodu. Niemniej The Vamps zaskoczyli mnie. A jak? Bardzo pozytywnie! Chwytliwe melodie, wpadające w ucho, jak zacznie się słuchać ich płyty to aż ciężko przestać.

Supportowali takie zespoły jak The Wanted, Lawson, Little Mix i JLS. Jesienią zaczynają własną trasę koncertową, która, jeśli dalej będą utrzymywać taki poziom, nie będzie ich ostatnią. Jak to świeżacy, są sprawy nad którymi muszą popracować. No i nie mogę się doczekać, kiedy głos wokalisty stanie się bardziej… męski! Bo choć uwielbiam brzmienie zespołu i to, jak zgraną paczką są, to nie mogę się doczekać, aż usłyszę ich w dojrzalszej wersji, bo póki co, są jeszcze nastolatkami.

Najbardziej chwytliwe kawałki „Meet The Vamps”? Oprócz znanej słuchaczom radia (i nie tylko!) „Can we dance”, bardzo polubiłam „Girls on TV” oraz „Somebody to you” (jeśli o tą drugą chodzi, szczególnie tę wersję z Demi Lovato, genialna!).

Płytę miałam na oku już od jakiegoś czasu, a kiedy się dowiedziałam, że mogę ją zrecenzować, nie wahałam się ani chwili. I nie żałuję. The Vamps mają potencjał, mają w sobie energię, pasję, chcą szlifować swoje talenty. Czekam na kolejną płytę, tymczasem odsłuchuję ponownie „Meet The Vamps”, a Was zachęcam do zamówienia płyty na empik.com! ;)

5,5/6

Za przyjemnie spędzone chwile z The Vamps dziękuję empik.com :)

Sklep internetowy empik.com

→ by Raven Stark

6 Komentarze

  1. O! Coś mi się chyba obiło o uszy nazwa tego zespołu, zresztą, bardzo ciekawa jest, podoba mi się! A chłopcy – no cóż niczego sobie! :)
    Zaraz lecę przesłuchać coś ich na Youtube i jestem strasznie ciekawa czy mi się spodobają! :)

  2. gdy zobaczyłam tytuł posta myślałam, że będzie recenzja filmu, bo oglądałam kiedyś taki film patrzę a tu zespół. Nie słuchałam nigdy ich piosenek

    • Płytę otrzymałam w postaci bezpłatnego egzemplarza recenzenckiego. Jako, że sporo, aczkolwiek nie za wiele, o nich w mediach słychać, postanowiłam ich wypróbować, nie miałam nic do stracenia. Rzeczywiście, wyszedł tu bardziej pop niż rock (jak się zadeklarowali), a co do mojego gustu muzycznego, fakt, kilometry dzielą mnie i The Vamps. Oceniłam ich materiał na plus, bo jednak coś tam zrobili, nie najgorzej.
      Czy będę przesłuchiwać ich piosenki jadąc samochodem, jak 30STM, skacząc po kuchni i gibając się w rytm KoL, zasypiać ze słuchawkami, w których brzmi MCR? Z pewnością nie, możesz spać spokojnie ;)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.