SHATTER ME

.

Tytuł:
„Shatter me”

Wykonawca:
Lindsey Stirling

Data premiery:
6 maj 2014

.

Elfy pojawiają się wszędzie. Jedne w bajkach dla dzieci, jako przyjazne, miłe stworzonka, inne jako okrutne chochliki, które cieszą się nieszczęściem ludzi. Drobne, kilkunastocentymetrowe, bądź wielkie, potężne jak dąb. Właśnie z elfami kojarzy mi się postać Lindsey. A może jednak bardziej z dobrą wróżką…?

Lindsey Stirling, będąc małą dziewczynką zaczęła prywatnie uczyć się gry na skrzypcach. Przez dwanaście lat szkoliła swój talent. Kiedy zaczynała przygodę ze skrzypcami zainteresowana była również tańcem. Niestety, musiała wybierać. Niemniej, kiedy dorosła nauczyła się również tańczyć podczas grania na instrumencie, co można zobaczyć na  licznych filmikach, które publikuje na swoim kanale w serwisie YouTube.

Miałam przyjemność natrafić na Lindsey w zeszłym roku, podczas wakacji. Sposób, w jaki zagrała utwór Evanescence „My immortal” poruszył mnie do głębi. Od tamtej pory zaczęłam bacznie śledzić jej karierę, nocami odsłuchiwałam coraz to nowsze covery, przyglądałam się na filmikach magicznemu sposobowi poruszania się Lindsey podczas gry na skrzypcach, a niekiedy wsłuchiwałam się w jej delikatny głos.

Dziewczyna, a właściwie już dorosła kobieta, z miejsca zdobyła moją sympatię. Nie osłabła ona po odsłuchaniu drugiego już albumu amerykańskiej artystki.

Krążek zasługuje na wysoką notę z wielu powodów. Zacznijmy od początku. Wyobraźcie sobie, że trzymacie płytę „Shatter me” w swoich dłoniach. Obracacie ją pod różnymi kątami, oglądacie to przód, to tył. Z przodu widzimy Lindsey przedstawioną jako baletnicę, kruchą, delikatną. Dziewczyna z pozytywki. Myślę, że oprawa graficzna idealnie do niej pasuje. Bo Lindsey jest taką skromną osóbką, na wspomnienie której aż łezka w oku się kręci. Dziewczyna emanuje dobrocią, pozytywną energią, wszystkim najlepszym, co w sobie posiada. Baleriny, a nie dwudziestocentymetrowe szpile. Tutu zamiast wyzywającej mini.

Lindsey to prosta dziewczyna z wielkim sercem, co niejednokrotnie zademonstrowała. Pokazuje nam również jak silną osobą jest, pomimo filigranowej postaci. Należy ona do grona nielicznych artystów, do których czuje się respekt, których się szanuje i podziwia, nie tylko w jednej sprawie.

Przejdźmy zatem dalej. Wyobraźcie sobie, że otwieracie opakowanie, znajdujecie kompakt z dwunastoma utworami. Wkładacie płytę do odtwarzacza. Zaczyna się. Muzyka wypływa z głośników. I to nie byle jaka.

Stirling znana jest jako artystka łamiąca schematy, posiada swój własny styl i nie zamierza ulegać osobom z show biznesu, które namawiają ją do zmiany gatunku. Utwory Lindsey są potężną mieszanką, każdy znajdzie w nich coś dla siebie. Od muzyki country, poprzez dubstep, rock, muzykę klasyczną, aż do hip hopu. Lindsey nie ogranicza się, pisze własne kawałki, coveruje innych wykonawców, z pomocą przyjaciela nagrywa do nich filmiki. Tylko kibicować i czekać na dalsze sukcesy.

Przy dwóch utworach z Lindsey współpracowały piosenkarki, wiadomo, Stirling grała na skrzypcach, a tamte śpiewały. „Shatter me”, piosenka o tym samym tytule, co płyta, została nagrana z pomocą Lzzy Hale, liderki zespołu Halestorm. Wrażenia? Rozrywa, dosłownie. Wielu emocji doznałam podczas jej słuchania, przez tygodnie krążyła mi po głowie i wciąż mi się nie znudziła. Przy kolejnym duecie towarzyszyła jej Dia Frampton (z Meg&Dia). Kolejny piorunujący kawałek.

Lindsey jest niczym dobra wróżka, ba, genialna! Jakimś cudem, pomiędzy nuty udaje jej się wpleść prawdziwą magię, błogość i przyjemność słuchania, chęć poznania kolejnych kawałków, płyt. To jest niemal namacalne. Jakby podczas grania na skrzypcach spod smyczka Lindsey wyskakiwały iskry, wylatywały motyle. Trzeba to dziewczynie przyznać, jest urodzoną skrzypaczką, potrafi przyciągać niczym magnes osoby, które z muzyką klasyczną nie mają nic wspólnego.

Może właśnie za tą różnorodność my, fani, kochamy Lindsey.

Życzę jej sukcesów w życiu prywatnym i zawodowym i żeby dalej była tak cudowną osobą, jak jest.

Płytę już teraz możecie zamówić na 
http://www.empik.com/shatter-me-stirling-lindsey,p1096964481,muzyka-p
. A warto! ;)

5,5/6

Za ogrom emocji w towarzystwie Lindsey dziękuję empik.com :)

Sklep internetowy empik.com

→ by Raven Stark

3 Komentarze

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.