NOC ŚWIETLIKÓW

.

Tytuł:
„Noc świetlików”

Autor:
Elżbieta Rodzeń

Wydawca:
Wydawnictwo Zysk i S-ka

Data premiery:
24 marzec 2014

.

Życie ludzkie nigdy nie będzie idealne. Zawsze będą pojawiać się niedogodności, choroby, ludzie, którzy za wszelką cenę będą się starali przeszkodzić naszemu szczęściu. A gdyby tak okazać innym choć odrobinę życzliwości? Może nie naprawiłoby to wyrządzonych szkód, ale z pewnością odrobinę by pomogło, przynajmniej psychicznie

Dziewczyna zamknięta w psychiatryku, skazana na śmierć nie tylko przez chorobę, ale i przez własnego doktora. Paulina od paru lat przebywa w szponach anoreksji. Co jest absurdalne, to to, że lekarz prowadzący, doktor Rumianek, zamiast jej pomagać, próbować zrozumieć, czy okazać choć odrobinę serca, okazuje się człowiekiem niegodnym swej posady. Wydaje się być pozbawioną ludzkich odruchów istotą. Zastanawia mnie, czy on posiada coś takiego jak sumienie. Odnosi się wrażenie, że dzikie zwierzę prędzej by pomogło komuś w potrzebie niż doktor R. Wszystko zaczyna się pogarszać, kiedy odsyła on Paulinę na oddział zamknięty. Doktor stwierdza, że dziewczynie już się nie poprawi, że w ciągu paru dni anoreksja zbierze swoje żniwo.

Z pomocą dziewczynie przychodzi młody pielęgniarz, który proponuje jej, że wyrwie ją z tego przeklętego miejsca, pomoże jej uciec. Paulina przystaje na propozycję Błażeja, co skutkować będzie w odkrycie tajemnic, o których nawet jej się nie śniło. Razem stawią czoło potężnym i wpływowych istotom. Dodatkowo rozwiąże się zagadka dotycząca dziadków Pauliny. Czy dziewczyna jest na to gotowa?

Zauważyłam, że u nas w kraju panuje stereotyp, że co polskie to bleee. I takim oto sposobem dziesiątki, a nawet setki, naprawdę uzdolnionych artystów są spychane przez zagranicznych autorów. Potencjał drzemiący w naszych ojczystych pisarzach przez wielu zostaje tłumiony już na początku, czasami nawet przed wydaniem książki. Czy słusznie? Ani trochę!

Ludzie są ludźmi i to, czy trafi się genialny pisarz wcale nie kłóci się z tym, że nie jest on Amerykaninem. Dlaczego więc z taką łatwością odtrącamy to, co nasze?

Pani Elżbieta Rodzeń jest pedagogiem terapeutą, nie są jej więc obce problemy z dziećmi, nastolatkami. Na co dzień pomaga im z problemami w nauce. Ludzie uprawiający ten zawód mają to do siebie (a przynajmniej powinni mieć – czasami na pewne stanowiska trafiają osoby, które nijak się do tego nie nadają), że są doskonałymi obserwatorami. Potrafią dostrzec najdrobniejszą zmianę, są niezwykle empatycznymi osobami. Gdzieś pomiędzy stronami powieści daje się zauważyć, że pani Elżbieta jest stworzona do tego zawodu.

W powieści pojawia się wątek z anoreksją, o problemach, jakie mają osoby, które na nią chorują, a także jak to się odbija na rodzinie chorujących, jak zmieniają się relacje pomiędzy nimi.

Książkę czyta się płynnie, szybko, wywołuje ona u czytelnika skrajne emocje, co jest niebywałym osiągnięciem, bo po przeczytaniu niektórych pozycji pojawia się reakcja w stylu „aha, no i co?, kto to w ogóle napisał? nie ważne, idę spać”. Punkt dla autorki. Świat elfów, w który czytelnik ma szansę się zagłębić niebywale wciąga, ma się ochotę na poznanie każdego najdrobniejszego szczegółu, a to i tak za mało.

Zawiodłam się nieco na zmianie, jaką przeszedł jeden z bohaterów. Ale może to moja słabość do czarnych charakterów?

Pierwszy raz poskarżę się także na nadmiar stron, wydaje mi się, że gdyby było ich sto mniej byłoby idealnie. W książce pojawia się wiele opisów, na brak akcji także nie można narzekać. Innymi słowy, stwierdzam, że „Noc świetlików” jest idealną książką na ciepłe letnie wieczory. Dodać gorącą herbatkę, ewentualnie coś słodkiego i można czytać! :)

5/6

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Zyska i S-ka

Zysk i Spółka Wydawnictwo

→ by Raven Stark

1 Komentarz

  1. Widziałam w sklepie kiedyś tę książkę, ale jej nie kupiłam, bo miałam inne plany zakupowe :( widzę, że nie tylko ja czytam przy ciepłej herbatce =D

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.