TAJEMNICA PANI MING

.

Autor: Éric-Emmanuel Schmitt

Wydawca:

Wydawnictwo Znak

Data premiery:
19 luty 2014

.

Naukowcy wciąż próbują dotrzeć do sedna w sprawie ludzkiej psychiki. Wciąż odkrywają kolejne jej zakątki, starają się ją rozwikłać niczym kryminalną zagadkę, szukają powodów, śladów, motywów, skutków. Jednak nauka z uczuciami ma niewiele wspólnego. Racjonalizm a uczuciowość to dwie zupełnie różne płaszczyzny. I nikt nie potrafi tego drugiego rozgryźć tak, jak to robi Éric-Emmanuel Schmitt.

Francuski pisarz od lat zgłębia tajemnice duszy ludzkiej, opisuje je w swój idealny, delikatny, poruszający sposób, odkrywa przed czytelnikami rejony, które niby są tak dobrze znane, a jednak nie wiemy o nich nic.

W swej najnowszej powieści Schmitt w jednej z czołowych ról obsadza panią Ming. Staruszka pracuje jako babcia klozetowa w suterenie Grand Hotelu w prowincji Guangdong. Główny bohater, biznesmen z Europy, podczas wizyt w toalecie zamienia z panią Ming coraz więcej słów. Krótkie rozmowy, przeradzają się w dłuższe konwersacje, a bohater nawet nie zdaje sobie sprawy z szybkości przemijania czasu. Do starszej kobiety ucieka, kiedy kontrahenci stawiają go w niewygodnej sytuacji, gdy chce się na moment wyrwać z pracy. Pani Ming opowiada mu o swoich dzieciach, których, jak powiada, ma aż dziesięć. Biznesmen na początku podejrzewa staruszkę o oszustwo, przecież w Chinach jest wyraźny zakaz posiadania więcej niż jednego dziecka. Niedopuszczalna jest dwójka dzieci, a co dopiero dziesiątka!

Każde dziecko pani Ming czymś się wyróżnia, jedno ma niezwykłą pamięć, inne jest bardzo inteligentne, jeszcze inne od małego planowało zabójstwo pani Mao. Główny bohater aż kipi wewnątrz ze złości, kiedy słyszy te kłamstwa. Kobieta za każdym razem sypie sentencjami jak z rękawa, rzuca mu pod nogi góry słusznych uwag, aforyzmów, które trafiają w głąb ludzkiego serca. Wiedziony ciekawością nie oskarża jednak staruszki, czeka, aż ona sama się przyzna, co jednak nie następuje. Biznesmen dowiaduje się od kolegi, że ma on podstawy do tego, żeby wierzyć pani Ming. Widział zdjęcia jej dzieci, listy od nich, nie ulega wątpliwości, że pisały je różne osoby. Co więc jest w niej takiego nurtującego?

Miałam przyjemność poznać już kilka książek tego autora, te, których nie udało mi się jeszcze przeczytać, solennie obiecuję nadrobić.

Jak to jest, że inni autorzy dwoją się i troją, żeby w pięciusetstronicowych księgach  zawrzeć choć jeden morał, coś głębokiego, a taki Schmitt na kilkudziesięciu stronach podaje nam ich o wiele więcej? Niemal na każdej stronie można sobie zaznaczać cytaty, które zatrzymują czytelnika na chwilę, wpędzając go w melancholijny, refleksyjny nastrój.

Książka do przeczytania w godzinę lub, jak to było w moim przypadku, dwa razy po pół. Po skończeniu „Tajemnicy pani Ming” w moje serce uderzyła kolejna kłoda, otwierająca drewniane dwumetrowe drzwi, prowadzące do nawet mi nieznanych zakątków duszy.

W książce poruszany jest temat „prawa” posiadania w Chinach tylko jednego dziecka. Później wspominana jest sytuacja, w której prezenterzy telewizyjni z radością oznajmiają, że dzięki temu ograniczaniu nie urodziło się czterysta milionów ludzi. Oni się cieszą z powodu NIEURODZENIA SIĘ kolejnych istot. I co z tego wyszło? Miliony jedynaków, rozwydrzonych, skupionych tylko na sobie, domagających się wszystkich udogodnień, luksusów. A może wśród tych nieurodzonych, pozbawionych szansy na życie był kolejny Einstein, Mozart czy Mendelejew? Schmitt ukazuje jak brutalna jest polityka Chin, jakie szkody psychiczne wyrządza na ich obywatelach.

Gdyby nie pośpiech, kolejne książki w kolejce, czy nagromadzenie spraw prywatnych, książki Schmitta pomimo tego, iż są niezwykle krótkie można by było czytać długimi godzinami. Ta cudowna umiejętność opisywania ludzkich uczuć, sięgania w głąb człowieka sprawia, że pojawia się wielki respekt dla tego autora. Każdą jedną książką wywołuje trzęsienia w moim sercu, każdą stroną dochodzi do wybuchu wulkanu łez, każdym słowem wywołuje ciarki na skórze.

Jestem bardzo wdzięczna Schmittowi za obranie takiego kierunku w życiu, za wzięcie się za powieściopisarstwo i za to, że robi to w tak piękny sposób.

6/6

A Księgarni Matras dziękuję za możliwość ponownego spotkania z twórczością E.E. Schmitta. :)

→ by C.C.Clouds

2 Komentarze

  1. nie miałam jeszcze styczności z twórczością tej pisarki. Współpracuję z Matras to może dzięki nim będę miała taką możliwość. Dzięki za polecenie :)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.