MIĘDZY TERAZ A WIECZNOŚCIĄ

.

Autor: Marie Lucas

Wydawca:

Wydawnictwo Egmont

Data premiery:
30 kwiecień 2014

.

Nadchodzi lato, a wraz z nim nowe nadzieje. Na szczęście, na poznanie nowych ludzi, przeżycie niezapomnianej przygody. Lato to także wakacje, dla wielu odpoczynek od szkoły, dla innych, pracujących – urlop, możliwość zrelaksowania się i kontemplacji. Już teraz warto zaplanować sobie listę książek, które trzeba przeczytać. Bo czas wolny bez książek nie jest czasem wolnym. Jest on więzieniem osobowości.

Życie nie jest usłane różami… Wróć. Właśnie, że jest. Po prostu u jednych te róże mają mniej kolców, a u innych więcej. To od ludzi zależy, czy oderwą, odetną je, czy zostawią, pozwalając im, żeby ich raniły. Julia razem z mamą przeprowadza się do nowego miasta. Chcą zacząć wszystko od nowa, uwolnić się od tego, co spotkało je w przeszłości. Dziewczyna zapisuje się do szkoły. Jako, że robi to w trakcie roku szkolnego, musi nadrobić zaległości. Po niedługim czasie dołącza się do paczki bogatych dzieciaków, zdobywa chłopaka i to nie byle jakiego, ale przystojnego i popularnego Feliksa. Pomiędzy chwilami spędzanymi z nowymi przyjaciółmi rozmyśla o tajemniczym Nikim, chłopaku, który pomimo swego własnego odosobnienia, już pierwszego dnia zwraca jej uwagę. Pozostali omijają go szerokim łukiem, ale fascynujący błękitnooki Niki zdaje się to całkowicie ignorować albo… jest do tego przyzwyczajony. Julia nie może przestać o nim myśleć, o jego aurze, o mgle, która spowija go całego, odcinając pozostałym uczniom drogę do niego. Za radą przyjaciół stara się skupić na innych sprawach. Udaje jej się to do czasu, aż Niki przekazuje jej wiadomość od jej dziadka. Dziewczyna dziwi się, skąd on może go znać, skoro nawet ze sobą nie rozmawiają. Tym bardziej jest to zdumiewające, ponieważ jej dziadek… nie żyje.

Marie Lucas w swej powieści używa prostego języka, który bez trudu zrozumie większość czytelników. Niemiecka pisarka wciąga ich do świata Julii. Zwyczajny świat, zwyczajna dziewczyna i chłopak, który rozmawia ze zmarłymi. Fabuła przypominająca „Zaklinacza dusz”, z tą różnicą, że bohaterowie są młodsi. Julia jak na swój wiek jest bardzo dojrzałą osobą. Niewątpliwie przyczyniły się do tego wypadki z jej dawnego życia. Tylko czy kilometrową dziurę da się załatać pięciocentymetrowych plastrem? Choćby nie wiadomo na jakie sposoby się go rozciągało, zadanie jest niemożliwe do wykonania.

Książkę pochłonęłam w dwa dni, sekundy, minuty, a później godziny upływały jak z bicza strzelił, a ja nawet nie zauważałam, kiedy robiło się tak ciemno, że ciężko było mi czytać. Sporo książek z którymi się spotykam jest dosyć ciężka do czytania, nie ma tej płynności, która sprawia, że można dać się porwać nurtowi. Ciekawie posplatane wątki mieszają się z zabawnymi, nietuzinkowymi bohaterami. Po skończeniu lektury zastanawiałam się czy będzie kontynuacja książki. Z tego co wyczytałam, kolejnego tomu nie będzie, zresztą na to może wskazywać także epilog „Między teraz a nieskończonością”.

Przyznaję, że historię można by było pociągnąć jeszcze przez dwie części i zrobić z tego trylogię. Parę spraw pozostało niewyjaśnionych, parę decyzji zawieszonych w próżni. Niemniej jestem bardzo zadowolona z lektury, z tego, że Pani Lucas stworzyła taką postać jaką jest Niki, mrocznego anioła wiecznie ubranego w skórzaną kurtkę, niezależnie od pogody i z kolczykiem w dolnej wardze w kąciku ust.

Kolejną sprawą, która zasługuje na pochwałę jest sprawa techniczna. Chociaż to mnie akurat nie dziwi, bo Wydawnictwo Egmont od zawsze robi cudowne okładki. Dodatkowo gramatura całości, miękkość i plastyczność, niesamowity zapach książki – wszystko to, niby takie zwyczajne, a naprawdę cieszy czytelnika i podnosi jego opinię o wydawnictwu. Bo większość z nich, że tak to ujmę, olewa sprawę techniczną, jakby samo wnętrze wystarczyło. Owszem, jeśli książka jest dobra, nie potrzebne jej żadne ozdoby, aczkolwiek bardzo miło mieć na półce pozycję, która przyciąga oko, która sprawia, że uśmiech sam ciśnie się na usta. Za to wydawnictwu należą się gromkie brawa. W imieniu wszystkich moli książkowych: dziękuję! Dla nas to bardzo wiele znaczy.

Historie „Poza czasem” dosłownie są poza czasem. Podczas ich czytania czas przestaje istnieć, a może po prostu oddaje się w ich „ręce”? Do tej pory jeszcze ani razu nie spotkałam się z tym, żebym przeczytała „zaledwie” sto stron książki tego wydawnictwa na dzień. Zawsze było to jakieś dwieście, jak był czas to i więcej. Te powieści są niczym woda dla spragnionego człowieka, na wpół odwodnionego, przebywającego na pustyni w temperaturze 50 stopni Celsjusza.

5,5/6

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Egmont

Egmont.pl

→ by C.C.Clouds

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.