BEZPIECZNIE JAK W DOMU

.

Autor: Simone van der Vlugt

Wydawca:
Wydawnictwo Feeria

Data premiery:
19 marzec 2014

.

Problemy z utrzymaniem otwartych oczu można rozwiązać na wiele sposobów. Wyspać się – najtrudniejsze, bo przecież doba jest za krótka, jeszcze tyle spraw na głowie! Napić się kawy – połączenie przyjemnego z pożytecznym, ale nie zawsze skuteczne (przynajmniej w moim przypadku) lub z opóźnionym efektem. Trzeci sposób – przeczytanie książki. Jakiej?

Lisa wzięła się za domowe porządki. Jako samotna matka, wszystkie obowiązki, łącznie z wychowaniem dziecka, wykonuje sama. Dodatkowym obciążeniem jest astma, na którą choruje Anouk, pięcioletnia córka Lisy. Życie jednak nie jest usłane różami i trzeba po prostu zakasać rękawy i ruszyć dalej. Taki właśnie pogląd na nie ma główna bohaterka. Jednak podczas rozwieszania przez nią prania na zewnątrz, przechodzą ją dreszcze. Spogląda za wiszące prześcieradła i widzi nieznajomego mężczyznę, który z miejsca budzi w niej lęk. Ciemnooki brunet pojawił się jak duch. Lisa natychmiast zrywa się i biegnie w stronę domu, gdzie znajduje się jej córka. Obcy niestety dogania ją, nim udaje jej się zamknąć drzwi. Od tej chwili rozpoczyna się istny terror.

Simone van der Vlugt chciała zostać pisarką już w wieku dziewięciu lat, wysłała nawet swoje rękopisy do wydawnictwa, które ich nie przyjęło. Wydawca polecił jej jednak, aby kontynuowała swoją pasję. Po ukończeniu studiów, na których wykładano literaturę i uczono kreatywnego pisania, Simone została sekretarką w banku, wieczorami jednak oddawała się swoim dziecięcym marzeniom. Pisała o prześladowaniach czarownic. Amulet – jej debiut – ukazał się w 1995 roku i został oznaczony etykietką 13+. Później do sklepów, księgarni, trafiły kolejne dwie książki. Simone pisze także dla przedszkolaków i uczniów szkół podstawowych. Do tej pory napisała 34 książki dla dzieci, młodzieży i dorosłych. Jej powieści mają wzięcie niczym świeże bułeczki, „Bezpiecznie jak w domu” w samej Holandii sprzedało się w liczbie 1 000 000 egzemplarzy!

Nie czytam kryminałów. Ani nie oglądam horrorów. Ja tam wolę filmy o superbohaterach i dystopiczne powieści. Ale ta… Ta książka wgniotła mnie w fotel (właściwie łóżko…). Nie jest sztuką zachwycić taką książką pasjonata thrillerów, jeśli każdy jeden wchłania jak gąbka. Prawdziwym osiągnięciem jest oczarowanie książką osoby, która gustuje w całkiem innych gatunkach. Jednym z powodów, dzięki którym nie oglądam/czytam horrorów jest ich realizm. No dobra, każda książka jest choć trochę prawdziwa, dobijająca psychicznie, ale te po prostu straszą ludzi. Nie żeby coś, bo uwielbiam CSI… Może sęk tkwi w tym, że detektywistyczne seriale, kryminalne jeszcze czasami oglądam i się w miarę z nimi oswoiłam.

Po „Bezpiecznie jak w domu” ciężko mi będzie zasnąć. Pozamykałabym się na cztery spusty, ale starszego brata jeszcze nie ma w domu, a ja nie wiem czy wziął klucze. Poza tym, co jeśli przestępca jest w środku i zamknęłabym się razem z nim? Niby nie mieszkam w mieście, ale na Lisy przykładzie można wywnioskować, że odludzia też nie są najbezpieczniejsze. Na szczęście mam blisko sąsiadów, a na dole siostrę ze swoją rodzinką. Gdyby nie fakt, że jestem niskociśnieniowcem i dwie kawy dziennie dla mnie to pikuś, to pewnie skakałabym teraz po pokoju. Jedną z zalet książki jest to, że już na początku napięcie sięga zenitu, ani razu akcja się nie uspokaja, jedynie robi się coraz groźniej, a końcówka to już w ogóle apogeum. Do tej pory miałam styczność z niewielką liczbą kryminałów, ale w każdym akcja rozwijała się powoli, później coraz straszniej i straszniej. Tutaj od razu dostajemy palpitacji serca, nie trzeba nawet czekać.

Tak więc choć nie jestem zbyt wielką fanką takich powieści, tą pochłonęłam w niecałe dwie godziny. Powalająca lektura, wciąga wgłąb siebie i nie pozwala wydostać się ze swoich szpon aż do ostatnich stron. Dodatkowe puste kartki na końcu nabierają nowego znaczenia.

5,5/6

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Feeria

→ by C.C.Clouds

 

 

7 Komentarze

  1. W kryminałach akcja zawsze się rozciąąąga… Próbowałam przez jakiś przebrnąć, ale średnio mi wychodziło. Skoro ten jest taki świetny, to znaczy, że trafiałam na te najgorsze. :P

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.