ZAGROŻENI

.

Autor: C.J. Daugherty

Wydawca:

Wydawnictwo Otwarte

Data premiery:
5 luty 2014

Spora część ludzi lubi podejmować wyzwania, żeby udowodnić coś innym lub samym sobie. Jedni obiecują, że zaczną się odchudzać, inni, że będą oszczędzać, a jeszcze inni, że w końcu skończą rozpoczęty projekt, nad którym wcześniej pracowali, a który później z braku czasu porzucili. Ludzie posiadający zamiłowanie do książek, pisania, literatury, podejmują się napisania książki (nie wszyscy, ale to szczegół – mowa tu o pisarzach lub pseudopisarzach). Jednym się to udaje, innym nie. C.J. spróbowała swoich sił w tym zawodzie i udało się, jej książki zostały przetłumaczone na 19 języków! Jednak czy, i, jeśli tak, jakie emocje pozostawiła po sobie w czytelnikach trzecią częścią z serii „Nocna Szkoła”?

W „Wybranych” poznajemy 16-letnią Allie-buntowniczkę. Pierwszą fragmentem w jakim ją widzimy, jest naruszenie prawa. Lecz nie jest to pierwsza tego typu akcja, Allie już wcześniej miała do czynienia z policją. Kiedy rodzice dziewczyny tracą cierpliwość, posyłają ją do elitarnej szkoły. Akademia Cimmeria skrywa w sobie jednak mroczne sekrety. A konkretniej, ludzie w niej mieszkający. Jakie uczucia rozbudziłyby się w Tobie, gdyby doszły Cię słuchy, że ludzie, po których najmniej się tego spodziewasz, w rzeczywistości mają przed Tobą wiele tajemnic? Do zakończenia „Dziedzictwa”, drugiej części tej serii, Allie przechodzi wewnętrzną zmianę, aczkolwiek nie tak bardzo radykalną… Widzimy jak z Allie-buntowniczki robi się Allie-grzeczna dziewczynka. „Robi się”, bo do końca pazurków nie chowa. Mam nadzieję, że w dalszym ciągu zachowa tę ikrę. Co z trzecią częścią?

Allie straciła kolejną osobę, tym razem bardzo jej bliską. Po wewnętrznych rozmyślaniach decyduje się na ucieczkę ze szkoły. Myśli, że w pojedynkę uda jej się pokonać Nathaniela. Absurd, prawda? Jak nastolatka może pokonać doświadczonego, tak to ujmę, kryminalistę, w dodatku „wyposażonego” w setki, a może nawet tysiące ludzi, którzy wierzą mu i w niego? Na szczęście przyłapana na pewnym incydencie zostaje ściągnięta z powrotem do Cimmerii. Allie przechodzi swego rodzaju terapię… a co dalej, doczytacie sami. ;)

Zaczynając od spraw technicznych. Nie cierpię okładek z modelami, przynajmniej nie z przedstawionymi w ten sposób. Są książki z ciekawymi oprawami, na których są ludzie, ale to są artystyczne kompozycje, a nie zwyczajne zdjęcia z sesji z dorzuconym tłem. Okładkę „Wybranych” jeszcze przełknęłam, ale te z dwóch kolejnych części, śmiechu warte. Takie, bo ja wiem? Tandetne? Jakby kadr z „Mody na sukces”. W dodatku wszyscy się na ciebie gapią. Z tomu na tom robią się bardziej sztuczne. Okładka „Zagrożonych” obroni się jedynie tym, że zastosowano ciemniejsze kolory, z modeli chyba najkorzystniej wyszedł Sylvain (mówcie co chcecie, dla mnie zawsze Francuzem będzie ten, którego wydawnictwo uznało za Cartera). Nie chodzi mi o to, czy jest ładny, czy nie, nie jestem rozchichotaną dziewczynką, żeby w ten sposób oceniać, ale mam tu na myśli grę cieni. Ubolewam też nad tym, że nie ma skrzydełek, ale to wydawnictwo, przynajmniej jeśli chodzi o Moondrive, pozbawia książki tego luksusu. Na papier nie narzekam, bo pachnie pięknie. :D

A teraz zajrzyjmy do wnętrza…(To tak, żeby nadać zdaniu kryminalistyczny wydźwięk, który oczywiście zepsułam tym wyjaśnieniem). Kiedy zaczynałam przygodę z tą serią naprawdę polubiłam Allie. „Wybranych” pochłonęłam momentalnie. Jednak im bardziej się zagłębiałam w Nocną Szkołę, tym bardziej się nudziłam, bohaterka niby doświadczona przez życie, z dnia na dzień staje się coraz bardziej naiwna, nie wspominając już o chłopakach. Po tej części wyjątkowo chyba żaden TEAM nie będzie zadowolony. Ogólnie rzecz biorąc, jest to dla mnie najsłabsza część jak do tej pory. Może jednak C.J. lepiej by na tym wyszła, gdyby zrobiła trylogię? Nie byłoby tak… serialowo. Dlatego właśnie nigdy nie oczekuję zbyt wiele od książek. Wole być pozytywnie zaskoczona, niż płakać później po kątach.

4/6

Za książkę dziękuję serdecznie portalowi Kotek.pl

 

→ by C.C.Clouds

2 Komentarze

  1. Mniej romansu, więcej akcji, czyli tak, jak powinno być. Spodziewałam się czegoś innego, ale na szczęście autorce udało się mnie zaskoczyć. Plus wydanie wygląda naprawdę ładnie na żywo, ponieważ ma kolor złoty, a nie taki brzydki brązowy, jak na zdjęciu.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.