SZUKAJĄC ALASKI

 

Autor: John Green

Wydawca:

Wydawnictwo Bukowy Las

Data premiery: 10.09.2013

Ilość stron: 312

  

Pięć minut sławy Johna Greena uważam za rozpoczęte! Autor wkroczył na salony w 2005r. debiutując powieścią o szesnastoletnim chłopaku, Milesie Halterze, podbijając tym samym serca czytelników na całym świecie. Pierwsza jego książka zgarnęła dziewięć nominacji, kolejne pozycje pną się jeszcze wyżej. W Polsce dopiero od niedawna mamy okazję zapoznać się z tym autorem, do tej pory wydano trzy jego książki, w czerwcu tego roku będziemy mieli okazję zapoznać się z kolejną. Potwierdzeniem talentu Johna Greena jest zekranizowanie Gwiazd naszych wina – najnowszego dorobku autora. Czy jego pierwsza książka bardzo się różni od GNW?

Tym razem w roli głównego bohatera Green ”obsadził” Milesa, nastolatka, którego najlepszymi przyjaciółmi są jego rodzice, a całe dotychczasowe życie może opisać jednym zdaniem: nuda do kwadratu. Wątpię czy John kiedykolwiek postanowi napisać książkę o niby szarym dzieciaku, ale jednak wyróżniającym się spośród tłumu – tak zazwyczaj jest w większości lektur. Taka specyfika autora. Za rękę prowadzą nas ciche, nudne, nieinteresujące osoby, outsiderzy, których istnienie na co dzień się przemilcza, z pewnością nie zauważono by ich nieobecności. Bo nie są niezbędnikami społeczeństwa, ot takie sobie wyrzutki.

Nuda podnosi się do potęgi trzeciej, kiedy chłopak wyjeżdża do szkoły z internatem, do której niegdyś uczęszczał jego ojciec. Miles ma nadzieję, że przeprowadzka do nowego miejsca będzie przełomem w jego życiu towarzyskim. Kiedy jego matka organizowała przyjęcie pożegnalne dla syna, przybyło nań jedynie dwóch gości – blond kujonka i jej chłopak, z którymi Miles praktycznie nie zamienił wcześniej ani słowa. Nic dziwnego, że myślał, iż w nowej szkole będzie należeć do elity. W końcu to nie jego wina, że nie miał wcześniej przyjaciół. Jego marzenia, niczym bańki mydlane, przebija Pułkownik – współlokator Milesa. Na samym początku znajomości oznajmia chłopakowi, że nie zamierza być jego przewodnikiem, ani nawet przyjacielem. Nie chce niańczyć Kluchy, jak później zaczyna nazywać szesnastolatka. Z czasem jednak pomiędzy nimi rodzi się więź, zwyczajna kumpelska, daleko im do przyjaciół. Pułkownik przedstawia Milesowi Takumiego i Alaskę, dziewczynę o niesamowitych krągłościach, w idealnej proporcji, oszałamiającej urodzie i zabójczym charakterze. I amor przebija serce chłopaka strzałą. Niestety, Alaska ma już chłopaka.

Po pewnym czasie Klucha zostaje członkiem ich paczki, zbliża się w ten sposób również do dziewczyny. Opowiada jej o swojej pasji – zapamiętywaniu ostatnich słów sławnych ludzi. Jak widać, nie wszystkim w chwili śmierci całe życie przewija się przed oczami, niektórzy po prostu zostają w teraźniejszości. Miles coraz bardziej zadurza się w Alasce, to ona przeżywa z nim niesamowite przygody, przygotowuje różne wyskoki. Pułkownik nie pozwala sobie zamydlić oczu i stanowczo odradza koledze ten pomysł.

Wcześniej Miles był takim grzecznym, poukładanym chłopakiem, kujonem, wręcz lizusem. Kiedy przyjeżdża do Creek z początku chce nakablować na przewinienia innych uczniów, nie chce palić papierosów, czy pić alkoholu. Jednak Pułkownik, Alaska i Takumi mają zbyt duży wpływ na niego, by pozostał obojętnym na nielegalne propozycje, nie chce przecież żeby uznali go za mięczaka.

Szukając Alaski kusi oryginalną fabułą, niewątpliwie. Ale dobre intencje i jako taki pomysł nie wystarczą, żeby napisać wyciskacz łez, książkę o moralności. Potrzebne jest też doświadczenie, być może czas. John Green rozwinął swój warsztat, widać to po kolejnych książkach jego autorstwa. Jednak fakt, że jego debiut dostał się tak wysoko na szczeble New York Timesa, czy innych, nie znaczy, że zachwyca wszystkich. Owszem, jest to dobra lektura, która zawiera wartką akcję i tajemnice trudne do rozwiązania. Ale takich książek jest pełno. O ile popieram chwalenie GNW, tak ciężko mi określić Szukając Alaski równie dobrą książką, ale to debiut, więc wiadomo, że jest słabszy.

Pomimo, że nie książka arcydziełem, nie zaszkodzi przeczytać jej w wolnej chwili, kiedy potrzeba odpocząć od zgiełku codzienności, od problemów. Być może właśnie w niej znajdzie się pocieszenie.

 

4/6

Za książkę serdecznie dziękuję portalowi Gildia.pl

 

→ by C.C.Clouds

Możliwość komentowania jest wyłączona.