OSTATNI SMOKOBÓJCA

 

Autor: Jasper Fforde

Wydawca:

Wydawnictwo SQN

Data premiery: 02.20.2013

 

 

Co weźmiesz w swoje ręce, kiedy Harry’ego Pottera masz już za sobą, a masz ochotę na coś zabawnego, tajemniczego, a zarazem ciekawego? Wiesz już co? Bo ja chyba wiem…

Dawno, dawno temu, za górami, za lasami i jeszcze kilka kilometrów na wschód/zachód/północ/południe (jak wolisz, do wyboru do koloru), żyli sobie potężni czarodzieje, których darzono wielkim szacunkiem. Czarodzieje ci bowiem byli niesamowicie uzdolnieni, nie bez przyczyny nadawali sobie tytuły Magów, Mistrzów Magii, Wielkich Mistrzów Magii, Super Wielkich Mistrzów Magii, Lady, Czcigodnych, Niesamowitych, Beznadziejnych, itp., itd… Każdy czarodziej sam nadaje sobie tytuł. Czyni to jednak uczciwie, gdyż jest on osobą, choć często markotną, nieznośną, denerwującą, ciągle narzekającą, to jednak posiadającą swój honor. Czarodziej za nic nie nadałby sobie tytułu, na który nie zasługuje, to by było nie fair. Pomimo wielu swoich wad, czarodzieje to uczciwe istoty. Wracając do tematu,  w dawnych czasach magia była potężną siłą, niezbędną we wszystkich dziedzinach życia. Służyła ona do celów, zarówno politycznych, społecznych, gospodarczych, jak i kulturalnych. To magia służyła kiedyś do rozwiązywania problemów. A dziś? (dla tych, którzy już się przenieśli do książki: mówiąc… pisząc „dziś” mam na myśli „czas teraźniejszy w książce”) Dzisiaj magia służy do wymiany instalacji elektrycznej, sprzątnięcia pokoju, każde zaklęcie musi być szczegółowo zapisywane w formularzach, w zależności od ich siły. Ponieważ świat idzie z postępem, staje się niezależny od magii, przez co ona powoli znika znika znika…

Jeśli chodzi o samych czarodziejów, są różne profesje. Niektórzy rozwożą pizze na latających dywanach (po pewnym „incydencie” transport ludzi został zakazany), inni specjalizują się w jasnowidzeniu, jeszcze inni… (to doczytacie sami). W każdym razie, jest bardzo dużo rodzajów „zawodów” przeznaczonych dla czarodziei. Ale samych czarodziei jest coraz mniej. Pewnego dnia moc wszystkich magów zaczyna niespodziewanie wzrastać, a jasnowidzący czarodzieje mają wizje dotyczące śmierci ostatniego smoka. Każdy chce się dowiedzieć o dokładnej dacie zgonu smoka Malccassiona, by zaczerpnąć z tego korzyści materialne. Bowiem ziemie należące do ŻYJĄCEGO smoka przekroczyć może jedynie Smokobójca, każda inna osoba, czy to jakiś śmiałek czy po prostu zbyt ciekawa postać, która spróbuje naruszyć granice najzwyczajniej w świecie zniknie, wyparuje sobie.

Czy tego chce czy też nie, problem ten musi rozwiązać niespełna szesnastoletnia Jennifer Strange (chociaż w sumie możliwe jest, że już ma te szesnaście lat, ale wiek znajdy liczy się od momentu porzucenia jej przed zakonem). Dziewczyna od czterech lat pracuje w magicznej Agencji Kazam. Kiedy będzie pełnoletnia odzyska swoją wolność (tak, to brzmi strasznie). Od czasu zaginięcia pana Zambiniego to ona kieruje firmą. Zakon Błogosławionych Służek Homara przesyła jej do pomocy siódmą znajdę – dwunastoletniego chłopca, pseudo „Tygrys”, któremu pomimo wieku, nie brakuje mądrości i sprytu. Chłopak okazuje się być bardzo pomocnym Jennifer. Gdy dziewczynie do jej obowiązków, których ma nie mało, dochodzi również bycie ostatnim Smokobójcą – robi się gorąco. Czaisz? GORĄCO (eh, tłumaczenie dla ludzi niekumatych: ta książka jest o smokach..). 

Co mnie urzekło w tej książce? Rzadko spotykana umiejętność autora do łączenia humoru i moralności. Pan Fforde sprawił, że jego dzieło jest spójne, w dodatku nie boi się również wytknąć ludziom ich niedoskonałości, pokazuje w książce jacy to chciwi i zachłanni potrafią być. 

Książka jest ciekawa, zabawna, cud, miód i fistaszki! Bardzo dobrze się przy niej bawiłam, tam gdzie trzeba to się pośmiałam, tam gdzie były mądre teksty, nachodziły mnie takie melancholijne przemyślenia. Powieść pisana lekkim piórem, jednak jest dość przewidywalna, a akcja nie pędzi w zawrotnym tempie. Nie mniej przyjemnie się ją czytało. Autor „OSTATNIEGO SMOKOBÓJCY” może być z siebie dumny, gdyż, azaliż, albowiem, ponieważ, zaprawdę powiadam wam: spełnił swą powinność i wykreował fajną rzeczywistość. Plus ode mnie za interesujące pewnego rodzaju umieszczenie średniowiecza w teraźniejszości. Z jednej strony mamy magiczne istoty, rycerzy na koniach, króla, a z drugiej takie świat, który my znamy na co dzień.

Lektura udana!

4,5/6

Za książkę dziękuję Wydawnictwu SQN

Wydawnictwo SQN

 

→ by C.C.Clouds

4 Komentarze

  1. Ach… Mnie to ciekawią wszystkie książki, które tu opisujesz. Pomimo… Trzeba najpierw poczytać lektury, potem resztki z domu, bo są całkiem interesujące. Dopiero odkopać zapisane strony od Ciebie. Znęcasz się nade mną. :P Btw. Kiedy 13 rozdział? Pogubiłam się. xd

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.