PIĄTA FALA

badumtsss!

^ diaboliczny podkład, który C.C.Clouds prosi włączyć podczas czytania recenzji :)

Tytuł: ,,Piąta fala”

Autor: Rick Yancey

Wydawca:

Wydawnictwo Otwarte

Data premiery: 08.14.2013

Myślę, że jeśli kiedykolwiek odwiedzą nas kosmici, skutki tego mogą być podobne do skutków odkrycia Ameryki przez Krzysztofa Kolumba. Jak wiadomo, wydarzenie to okazało się niezbyt pomyślne dla rdzennych mieszkańców tego kontynentu. Stephen Hawking Czy ludzkość jest w stanie stawić czoła inwazji obcej cywilizacji, tysiąckrotnie bardziej zaawansowanej niż nasza? Nie. Wystarczyły cztery fale kosmicznej inwazji, by z siedmiu miliardów ludzi ocalała zaledwie garstka. Rozrzuceni w różnych miejscach okupowanej planety walczą o przetrwanie. Od wymarłych miasteczek, przez płonące metropolie, po obozy dla uchodźców i tajne bazy wojskowe – każdy z bohaterów powieści Yanceya próbuje przetrwać i zrozumieć, co się stało i kim są kosmici, którzy postanowili wymordować całą ludzkość.

Ludzie to strasznie niewdzięczne istoty. Ciągle narzekają to na to, to na tamto. A bo kryzys w państwie, a bo władze państwa do ….(słowo na 4 litery, objęte cenzurą przez C.C.Clouds, żeby nikt nie poczuł się urażony itd.), a bo tak mało zarabiamy, a przecież za granicą dostają dwa razy więcej. Nie mówię, żeby przestać domagać się o swoje, bo tak nie powinno być, powinniśmy walczyć o nasze (sama jestem tego wiernym przykładem), ale czy nie można być choć po części optymistą? Narzekasz na kryzys gospodarczy? Ciesz się, że w twoim kraju nie toczy się wojna! Nie pasuje ci rząd? To następnym razem idź i zagłosuj na swoich! Nie jesteś zadowolony ze swojej pracy? Ciesz się, że w ogóle jakąś masz, ponad 200 milionom ludzi się nie udało jej znaleźć!

Eh, ludzie. Jakie to okropne stworzenia… Tylko narzekają. Tak w kółko i w kółko, i jeszcze raz. A może w tym czasie kosmici w swej diabolicznej społeczności planują przejęcie naszej planety? o.O

W książce R. Yanceya wyraźnie i aż nazbyt realnie opisano kosmiczną inwazję. Nastały ciężkie czasy dla ludzkości. Rozpoczynamy odliczanie do zniszczenia planety ,,Ziemia”. Trzy, dwa, jeden…!

Fala namber łan: ciemność. Dziecko prosi cię abyś podbiegł do okna, bo chce ci pokazać spadającą gwiazdkę? Wiedz, że coś się dzieje… To nie gwiazdki, a spadające samoloty pełne ludzi, zwierząt, surowców. Padła ci bateria w komórce? Nie możesz poesemesować z psiapsiółką? Tak mi przykro… no prawie. Bo świat został uderzony impulsem elektromagnetycznym. A pół miliona ludzi zrobiło ,,pa, pa”

Fala druga: powódź. Kolejne miliony ludzi giną podczas globalnego tsunami. 

Fala tres (,,cuatro, cinco, seis, siete, ocho… hop do skrzynki, do góry nos!” ^^): zaraza. Zdradzieckie ptaki roznoszą po całym świecie przerażającą chorobę (jeśli krew wypływa ci oczami –> wiedz, że coś jest z tobą nie halo). Ginie 97% populacji.

Fala czwarta: uciszacze. Przeżyłeś pierwsze trzy fale? To radzę ci się schować, bo może cię spotkać wielka niespodzianka. BUM! i będzie po tobie. Także, ten tego… Mam nadzieję, że jesteś dobry w ,,chowanego”. Ale na wszelki wypadek: niech moc będzie z tobą!

Świat opanowany przez obcych. Pozostała garstka ludzi. Jedni samotni koczownicy, innym cudem udało się przeżyć grupą (a raczej malutką grupką, co i tak jest rzadkością…). Każdy z nich myśli, że jest ostatnim człowiek na ziemi. Ale bądź co bądź się nie poddają. Walczą. Ale o co? Po co? Warto?

Ha! I tu was mam! Jednym z założeń jajogłowych jest to, że jeśli wymordują tyle osób, aż zostaną pojedyncze jednostki, to one same popełnią samobójstwo m.in. z rozpaczy. I tu ich ludzie zagięli! Pipol, obcy, 1:0, oł jeeee!

Ci, którzy przeżyli do tej pory walczą choćby po to, by nie dać kosmitom tej cholernej satysfakcji. To chyba wystarczający powód, żeby polubić główną bohaterkę, prawda? Cassie Sullivan to nie jakaś tam tępa dzida, która ciągle miauczy i płacze. To już za nią. Teraz musi być twarda. Wierzcie mi lub nie, ale bardzo jej się to przyda. 

,,Piąta fala” jest podzielona na części, w której narratorami są m.in. Cassie i Ben/Zombie. Nie ma zbyt wielu bohaterów, ale jest ich wystarczająco. Szanowny Pan Y. ukazuje nam niezwykle brutalny, ale jakże realistyczny świat. W niejednym momencie tak nas wciąga, że kiedy wracamy do rzeczywistości, spada nam kamień z serca, dziękujemy Bogu, że nas to nie spotkało (przynajmniej jeszcze xd). To po prostu przerażające jak świat ,,Piątej fali” potrafi człowieka omotać. Wszystko tak perfekcyjnie złożone w całość… nic dodać, nic ująć! Akcja pędzi nieustannie, ciężko oderwać wzrok (skuszę się na stwierdzenie, że to wręcz nie możliwe!). W tej książce od początku do końca – niczego nie możecie być pewni. Stała czujność obowiązkowa. Choć i tak, choćbyście nie wiem jak uważali, będziecie krzyczeć ze zdziwienia. Albo osłupiejecie z wrażenia, jak ja. 

Nie mam pojęcia co Rick Yancey bierze, ale chyba zgłoszę się do jego dilera. Skąd ten facet bierze te wszystkie pomysły?! Dodatkowo wątek romantyczny – nie przesłodzony. Autor znalazł tę kruchą barierę pomiędzy ,,dużo” a ,,mało”, zwaną potocznie równowagą. Idealne proporcje. 

Sam Rick jest dla mnie niesamowitym autorytetem – rzucił pracę by spełniać marzenia. Piękne. Ale przecież marzenia się spełniają, prawda? Wystarczy się postarać ;)

Wyznaję zasadę ,,najpierw książka, później film”. Cieszę się, że mogłam tak zrobić i tym razem, bo już ruszyła ekranizacja tego hitu. Jestem ciekawa efektu pracy, w międzyczasie odliczać będę dni do kontynuacji.

Za ataki serca, liczne zawały:

6/6

Koniec. Kropka. Amen.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Otwarte

 

 → by C.C.Clouds

20 Komentarze

  1. Rzeczywiście odkrycie Ameryki przez Kolumba, nie wyszło na dobre jej rdzennym mieszkańcom… Ale ja zawsze się przychylam do takiej teorii, że w naturze jest taka potęga, że broni się sama… Kwestia czasu? :)

    • Dziękuję, ja raczej myślę, że moje recenzje są troszeczkę psychodeliczne (nie żeby ze mną coś było nie tak… xD).
      Po prostu recenzja, taka mocno oficjalna, to nie dla mnie. W recenzje wkładam, co dla mnie najważniejsze, swoje odczucia i przemyślenia po przeczytaniu, inaczej wydawałaby się, przynajmniej według mnie, nudna. A kiedy ktoś czyta moją recenzję, chcę, żeby ujrzał w niej też mnie samą, nie tylko fachową ocenę ;)

  2. Kurczę, kurczę… Słyszałam o tej książcei powiedziałam sobie: „kiedyś tam… przeczytam ją.” A teraz ty mi wyskakujesz, piszesz pieśni pochwalne na jej cześći co ja mam zrobić? Nic, tylko przestać czytać wszystkie cztery książki jakie teraz czytam i dorwać się do tej!
    Pozdrawiam i życzę weny
    S.I.H.25

  3. Kurczę, kurczę… Słyszałam o tej książce i powiedziałam sobie: „kiedyś tam… przeczytam ją.” A teraz ty mi wyskakujesz, piszesz pieśni pochwalne na jej cześć i co ja mam zrobić? Nic, tylko przestać czytać wszystkie cztery książki jakie teraz czytam i dorwać się do tej! Uduszę cię przez internet za takie budowanie napięcia!
    Pozdrawiam i życzę weny
    S.I.H.25

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.