KLĄTWA TYGRYSA

 

Tytuł: ,,Klątwa Tygrysa”

Autor: Colleen Houck

Wydawca:

Wydawnictwo Otwarte

Data premiery: 03.07.2012

Literacki fenomen! Powieść odrzucona przez wydawców, ukochana przez czytelników!

Kelsey nigdy nie uwierzyłaby w to, że lato spędzi w towarzystwie tajemniczego białego tygrysa, próbując przełamać pradawną hinduską klątwę. Przemierzając kraj pełen magii i niebezpieczeństw, będzie musiała zaryzykować wszystko, by uratować mężczyznę, którego kocha.

Tłumy książek stojących w kolejce. Każda z nich z nadzieją na to, że to akurat ją weźmiesz do ręki. Że to ona jest na tyle wyjątkowa, by przeczytać ją przed innymi. By to najpierw jej poświęcić tak cenny dzisiaj czas. Bo nie wiadomo czy dożyjesz kolejnego miesiąca, kiedy będziesz mógł sięgnąć po więcej. Ale masz odrobinę pewności, że przeżyjesz jeszcze przynajmniej kilka dni. Przynajmniej te kilka dni, podczas których będziesz mógł przeczytać książkę. Co ja wybrałam? KLĄTWĘ TYGRYSA.

W dzisiejszym świecie w każdym miejscu znajdziesz osobę, która będzie chciała ci wcisnąć jakiś kit. Może nawet kilka. Mniejsza z tym… Coraz ciężej nam komuś zaufać. Zaufanie… co to właściwie jest? Potrafisz sobie odpowiedzieć na to pytanie?

Istnieją gdzieś, w pewnym miejscu, ludzie, którzy napisali książkę, dwie książki albo nawet tyle, że nie są w stanie ich zliczyć. Ludzie ci, żyją setki, tysiące kilometrów od nas. Ale jednak czasami pozwalamy im podejmować decyzje za nas. Pozwalamy na to obcym ludziom. Dlaczego? Oprę się o siebie.

Z sagą ,,Szeptem” spędziłam cudowne chwile (nawiasem mówiąc, polecam). Jeśli czytasz jedną z części jakiejś serii książek, po pewnym czasie, widząc, że zaczyna ci się ona podobać, zaczynasz odczuwać do autora pewien rodzaj sympatii. Powierzasz mu losy bohaterów. Ufasz mu. No właśnie. Ja zaufałam Becce Fitzpatrick, której swoją drogą miałam okazję zadać parę pytań (w konkursie na lubimyczytac.pl, najlepsze z podesłanych pytań zostały przekazane tej Pani, ale to nieważne). Zaufałam, i pewnie gdyby nie ona, nie zdecydowałabym się na KLĄTWĘ TYGRYSA. Wprawdzie już odeszłam od kasy z masą książek, ale kiedy zobaczyłam ostatni pakiet trzech pierwszych części, w dodatku z fragmentem recenzji jednej z moich ulubionych autorek, usłyszałam cichutki głosik: ,, to przecież znak… one tu czekają właśnie na ciebie… taka okazja może się nie powtórzyć…” itd, itp. No a wiecie, że z takim małym chochlikiem nie sposób walczyć! Pozwolę sobie przytoczyć opinię Becci Fitzpatrick.

,,Klątwa tygrysa pochłonęła mnie bez reszty. Co chwila wstrzymywałam oddech i piszczałam z zachwytu. To magiczna książka.”

I jak tu nie ulec takim słowom?! Czym prędzej zabrałam się do lektury. Książka wywarła na mnie ogromne wrażenie, wręcz porażające. Ale nastało też oburzenie. Ileż to mdłych, słabych lub niedopracowanych książek znajduje wydawców nie tylko w swoim kraju, ale też za granicą, a tu nawet w ojczyźnie nikt nie chciał wydać debiutu Colleen Houck?! Nie do przyjęcia. Ale kolejny plus dla autorki za wytrwałość i jeszcze jeden w podzięce za to, że nie dopuściła do tego, abyśmy nie usłyszeli o KLĄTWIE TYGRYSA.

 Na początku poznajemy Kelsey, która jest (UWAGA!) siedemnasto- , a właściwie można powiedzieć osiemnastolatką. W innych młodzieżówkach spotykam się głównie z szesnastoletnimi dziewczynami, także jest to już jakaś odmiana. Dziewczyna poszukuje wakacyjnej pracy. I znajduje ją, w cyrku. Ludzie, których tam poznajemy, są bardzo przyjemni, nie ma jakichś spięć, wszystko upływa w pogodnej atmosferze, ekipa jest jedną wielką rodziną. Wkrótce Kelsey poznaje główną atrakcję występów cyrkowych: tygrysa bengalskiego. Biały zwierz hipnotyzuje wielkimi, kobaltowymi oczami, i tym, że jest, hmm… bardzo grzeczny. Tak grzeczny. Może nie jest łagodny jak baranek, ale posłuszny trenerowi, nie sprawia zbędnych kłopotów. Od samego początku Kelsey nawiązuje przyjaźń ze zwierzakiem… I jak tu wam nie zaspojlerować?! Ech!… Czyta się bardzo przyjemnie, poznajemy nowych ludzi. Szczerze mówiąc do jednego człowieka nie byłam zbytnio przekonana, myślałam, że to jakiś oszust, ale okazał się być przyjacielem. Za namową tegoż człowieka, Kells udaje się na wyprawę do Indii, początkowo nie znając dokładnego celu. Z czasem odkrywa, że niektóre rzeczy dzieją się naprawdę, że w legendzie ziarno prawdy tkwi, a może nawet duży kamień? (wybaczcie nie mogłam się zdobyć na lepsze porównanie xD). Bohaterka poznaje Dhirena, z każdym dniem stając mu się bliższą. Co działa również z drugiej strony. W pewnym momencie poznajemy kolejnego tygrysa. Jak to wpłynie na wydarzenia? Czy okaże się, że wszelkie wysiłki poszły na marne? Czy misja się powiedzie, i, jeśli tak, z jakim skutkiem? 

Jeśli decydujesz się na przeczytanie KLĄTWY TYGRYSA: uwaga, niebezpieczeństwo! Może cię wciągnąć na długie godziny, które podczas czytania okażą się niezwykle krótkie! Możesz stracić poczucie czasu, dzień nagle może okazać się nocą, a twój chomik może nagle potrzebować kolejnej dawki karmy! 

Ale czymże jest życie bez odrobiny ryzyka? ;)

Polecam! :D

5,5/6

-> by chmurka

3 Komentarze

  1. E tam, niech wciąga! Karmy potrzebuję tylko czytajac Dostojewskiego, bo od razu gdy widzę pierwszą stronę robię się głodna :) Nigdzie jeszcze nie widziałąm tej ksiażki, choć akcja wydaje mi się przecietna, cóż, moze atmosfera jest lepsza. Hmm chyba założę specialny zeszyt do spisywania ksiażke recenzowanych na blogach, bo obiecuję sobie, że na pewno przeczytam, a potem nie pamiętam tytułu.
    Dobrze napisana recenzja, pozdrawiam!

  2. Musze koniecznie przeczytać. ;) A chomik zdechł już dawno, więc… Ale karmiłam go! xP Jestem za wciąganiem. Co tam te parę dni bez chleba i wody, gdy książka ciekawa.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.