MIŁOŚĆ, FLIRT I INNE ZDARZENIA LOSOWE

 

Tytuł:

„Miłość, flirt i inne zdarzenia losowe”

Autor: Jennifer Echols

Wydawca:

Wydawnictwo Jaguar

Data premiery: 01.23.2013

Faceci z reguły niedowidzą, ale najlepsi kumple bywają kompletnie ślepi!

Lori od lat spędza wakacje tak samo. Pracuje w Vader Marina wraz z bratek i trzema chłopakami z okolicy: Cameronem, Seanem i Adamem. Lori to dziewczyna-kumpel, mogłyby jej wyrosnąć piersi o rozmiarze arbuzów, a starzy znajomi i tak nie zwróciliby uwagi. Problem w tym, że Lori podkochuje się w Seanie i doskonale wie, że jeśli nie weźmie sprawy w swoje ręce, ten nigdy w życiu nie zobaczy w niej kobiety.

Pomysł jest genialny w swej prostocie. Lori i Adam, będą udawać parę, a wtedy na pewno Sean przejrzy na oczy! W teorii wszystko wygląda znakomicie, a początki są obiecujące… Plan działa bez zastrzeżeń do momentu, w którym przestaje działać w ogóle. A potem… A potem wszyscy mają sporo kłopotów.

 

Jest taki moment, kiedy, czytając książkę, zadajesz sobie pytania w stylu: „Czy ta książka jest fajna? Czy mi się podoba?”. Gdy zaczynam czytać, staram się podchodzić do książki z rezerwą, daję autorce pole do popisu, nie oceniam po pierwszych stronach. Ale jak można tego nie robić przy dziele Jennifer Echols?!

Tak, dobrze słyszeliście (mam na myśli „przeczytaliście”, ale to jest przenośnia. No wiesz, kiedy coś czytasz, zawsze słyszysz głos w swojej głowie prawda? Zresztą nieważne! Wróćmy do tematu…). Nie bez powodu nazwałam „Miłość…” dziełem. To niesamowite jak bardzo człowiek jest w stanie polubić tą książkę już po pierwszych przeczytanych stronach (co ja mówię, po pierwszych słowach!). To jak spotkanie się ze starym przyjacielem po wielu, wielu latach. Od samego początku pomiędzy czytelnikiem a książką powstaje więź. Taka szczera, prawdziwa. Zupełnie naturalna. Czytasz pierwszą stronę – śmiech. Czytasz drugą stronę – śmiech. Czytasz trzecią stronę – śmiech! I to nie z powodu śmieszności sytuacji w jakiej się wtedy bohaterowie znajdują. To przez sposób opisywania głównej bohaterki. Nie da się jej nie lubić. 

Szesnastoletnia Lori McGillicuddy zostaje wychowana na chłopczycę. Trudno się spodziewać czegoś innego, kiedy ma się starszego brata i spędza się czas z trójką chłopaków z sąsiedztwa. Choćby nie wiadomo jak bardzo by się starała, zawsze będą traktowali ją jak kumpla. Ale Lori ma zamiar to zmienić. Zaczyna się ubierać jak dziewczyna, ba! Nawet zachowuje się jak dziewczyna! A przynajmniej próbuje… Sean jest starszym bratem Adama, który jest jednym z synów państwa Vader i najbardziej zaprzyjaźnionym z Lori chłopakiem z sąsiedztwa. Dziewczyna bezskutecznie próbuje zwrócić na siebie uwagę Seana. Wraz z Adamem zaczyna knuć intrygę dzięki której, – oczywiście, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem (jakżeby inaczej! ;d) – Sean w końcu zaprosi ją na randkę, a Rachel znów zacznie się spotykać z Adamem. Nie przypuszczali z jaką łatwością zaplączą się w sieci kłamstw i co z tego wyniknie. 

Książka w swej okazałości, tak naturalna i tak genialna, a przede wszystkim realna, zasługuje na wielki aplauz. Napisana przystępnym językiem, zachwyca swą perfekcyjnością. Akcja goni akcję. „Miłość…” jest książką pełną humoru, zaskakujących zwrotów akcji – choćbyś nie wiadomo jak próbował/a przewidzieć co się wydarzy,  to ci się to nie uda!  Nie sposób się przy niej nudzić. Czytasz ją, a czas pędzi nieubłaganie. Po prostu „żyje” swoim życiem całkowicie Cię ignorując. Usiadłam na moment przeczytać rozdział, dwa (ewentualnie siedem  xd !)… Patrzę, a na zegarku już czwarta po południu. Nie ma szans na oderwanie się od niej choćby na moment, po prostu się w niej zatracasz. Gdzieś mniej więcej w środku książki przyszło mi na myśl stwierdzenie, że życie tamtejszych nastolatków przypomina Modę na sukces! (W pozytywnym tego słowa znaczeniu). Co tylko jeszcze bardziej mnie rozbawiło. Niesamowite jak pięknie została ujęta sprawa uczuć, nie dzieci, ale jeszcze nie dorosłych, a przy tym książka nie została przekształcona w tanie romansidło. „Miłość…” nie jest mdła, co to to nie! 

Ta książka jest jak ogrom fajerwerków z podpalonymi lontami. Nie sposób opisać ją słowami. Jestem bardzo, BARDZO pozytywnie zaskoczona. Jedna z najlepszych książek jakie do tej pory czytałam.

Polecam gorąco! ;)

6/6

-> by chmurka

13 Komentarze

  1. przynajmniej nie będzie kontynuacji to nie musze sie meczyc czekaniem ;) z przyjemnością po nią sięgne

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.